Syoss, Root Retoucher, Spray maskujący odrosty

Od dwóch miesięcy nie farbowałam włosów. W czasie wakacji lubię dać im odpocząć od tej chemii. Niby mniej wychodzę i pojawiam się publicznie, mimo to jest wiele miejsc jak sklepy, zakupy, rożne spotkania, gdzie bywam, więc odrosty są jak najbardziej nie mile widziane. Na rynku pojawiły się fajne nowości maskujące/kryjące te wady na włosach. Ale jak to bywa w praktyce produkt posiada również wady. Zobaczcie jakie.
Syoss to marka zupełnie mi obca. Ostatnio wpadł w moje ręce szampon z Shiny Boxa, ale on jeszcze czeka na swoją kolej, natomiast spray maskujący nie może czekać, bo jest już potrzebny:)

Produkt dostajemy w formie sprayu, który posiada mały aplikator. Taka gapa że mnie, ze zapomniałam zrobić zdjęcie, ale już to naprawiłam. 
Przed użyciem warto wstrząsnąć produkt. Pryska trochę i jak robi się to bardzo energicznie to zostawia plamy i kapie od czasu do czasu. Raz na włosy, raz na odzież. Warto zabezpieczyć odzież, bo ze skóry w miarę szybko schodzi. Można zmyć mydłem. Gorzej jak mamy to na twarzy, a wcześniej został wykonany makijaż. Choć tarcie w jednym miejscu też pomaga, bo tego doświadczyłam. Jak kapnie ładną plamką wygląda jak zalotny pieprzyk.
Dzięki uprzejmości koleżanki blogerki Madzi z zmyslowo posiadam dwa odcienie. Brąz i ciemny brąz. Oba pasują do moich odcieni włosów. Jeśli nie pokryję całości włosów w pełnym słońcu widać różnicę. Dlatego warto jednak trochę spryskać włosy w całości, a nie tylko na odrostach. Pozbędziemy się różnicy w kolorach. Stąd też wydajność produktu spada.

Co będę ukrywać produkt ma zalety jak i wady. Jeśli koniecznie, natychmiastowo musimy wyjść, a mamy odrosty wielkości pół głowy, czy tam mniejsze i chcemy ukryć/zamaskować mankament warto mieć w pobliżu, w zasięgu ręki takowy kosmetyk ratujący sytuację. No bo przecież świetnie maskuje/kryje odrosty odpowiedni odcień stapia się z naszym i po problemie.
Jednak przy aplikacji warto zabezpieczyć odzież, bo pryska i brudzi. Zresztą nie tylko odzież. Bo i podłogę trzeba wycierać.
Druga wadą jest osad na włosach jeśli go dotkniemy zostaje na dłoniach, więc nie warto dotykać włosów, bo skóra na dłoniach momentalnie robi się brązowa, trochę taka jednak brudna. Trzeba jeszcze pamiętać, aby umyć głowę, bo poszwę, poduszki też brudzi. Chyba, że wcześniej głowa była tak dotykana, że spray zniknął z włosów.

Trwałość takiego produktu jest ok, cały dzień jeśli nie będziemy dotykać tych miejsc i drapać, gdy czasem zaswędzi głowa. Ale nie podrażnia głowy to nie to swędzenia mam na myśli.
Jest to produkt całkowicie zmywalny po pierwszym użyciu szamponu.
Włosy po zastosowaniu sprayu wyglądają normalnie jak reszta. Są matowe, brązowe. Nie różnią się niczym szczególnym. Tutaj wszystko jest w porządku. I dla takiego efektu warto.

Cieszę się, ze mogłam poznać tę nowość Root Retoucher, który mimo wszystko przydaje się w kryzysowych sytuacjach, a to że ma wady trzeba jakoś przełknąć. Przecież nie używam tego codziennie, a na wyjątkowe wyjścia. Może kiedyś jeszcze się skuszę na tego typu produkt. Chciałabym, aby te wady były poprawione. Stałoby się to świetnym rozwiązaniem dla takich osób jak ja, które chętnie zamaskują odrosty przedłużając czas procesu na farbowanie. I mogą się poratować w ważnej chwili.

Root Retoucher to koszt ok.30zł/120ml/według producenta do 25 aplikacji. U mnie jednak mniej.
Co myślicie o tego typu produktach? Warto mieć w kryzysowej sytuacji?

Komentarze

  1. Ciekawy produkt, ale szkoda że tak wszystko brudzi....

    OdpowiedzUsuń
  2. widzę że ma dokładnie te same wady i zalety co podobny z L'Oreala :) Mam go i używam właśnie jak już bardzo muszę,ale mam tendencję do poprawiania włosów i ręce zawsze brudne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie to dotykanie włosów:) mam to samo:) czyli widocznie tak mają te produkty

      Usuń
  3. Mam takowy z L'Oreal i ma takie same wady. Tak więc chyba taki ich urok. Ja osobiście nie do końca to akceptuję bo często po włosach przejeżdżam ręką, tak nieświadomie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawe . przy ciemnych włosach może i dobrze się spisuje, ja jednak mam farbowane na zimny blond. a odrosty ciemniejsze

    OdpowiedzUsuń
  5. Daje radę jeśli chodzi o kolor

    OdpowiedzUsuń
  6. No niestety nie brzmi to najlepiej, może blond będzie mniej brudził :D Widziałam tego typu produkt u L`Oreala, od dawna go reklamują, ciekawa jestem, czy też zostawia ślady na rękach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blondy podobno strasznie żółte 😣

      Usuń
  7. Mam ten ciemniejszy, ale jakoś rzadko go używam. Chyba odrost nie przeszkadza mi aż tak bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. farbuję włosy bardzo rzadko i to na kolor zbliżony do naturalnego więc taki produkt nie jest dla mnie :)

    _____________
    PorcelainDesire ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. w kryzysowych sytuacjach niezastąpiony:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Szczerze mówiąc myślałam, że będzie bardziej trwalszy...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ogromnie się rozczarowałam!!! Moje blond włosy wyglądały okropnie. Matowe,sztywne i co najgorsze bardzo mocno przesuszył skórę głowy powodując straszny łupież który utrzymywał się do trzeciego mycia głowy. Być może ten efekt wywołał alkohol obecny w składzie preparatu. Nigdy więcej!!!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zostaw ślad po sobie. Dziękuję za komentarz.
Miło, że mnie odwiedziłaś(eś). Zapraszam ponownie.

Popularne posty