czwartek, 28 lipca 2016

Celia, On Top, Winylowy lakier do paznokci nr 43 i 49

Jeśli mowa o letnim manicure to wszyscy mają na myśli pastelowe kolory. Bo po co obciążać jeszcze paznokcie ciemnymi barwami jak można je potraktować pastelowa lekkością.
Celia w swojej wakacyjnej ofercie zachęca serią On Top. W swojej kosmetyczce posiadam dwa pastelowe odcienie. Zobaczcie jakie są piękne i co najważniejsze do wszystkiego pasują.
Odcienie jakie posiadam to:
-43, wspaniały turkus, trochę taka mięta. Świetny wakacyjny odcień
-49, subtelny jasny róż, choć trochę przypomina delikatną morelkę, rozbieloną brzoskwinię. Jak widać na zdjęciach w opakowaniu ten kolor posiada delikatny shimmer, ale na paznokciach już go nie widać, nie wiem czemu.
Pędzelki tradycyjny, krótkie, średnio szerokie. Ale łatwe w obsłudze, bez mocnego upaćkania sobie skórek.
Oba kolory potrzebują 2-3 warstw. W zależności jakie lubicie pokrycie. Ale takie jak ja mam pełne na paznokciach wymaga właśnie takiej ilości. Lakiery średnią schną, w tej walce z niecierpliwością pomaga mi top Coat.

Niestety robią smugi, ale kolejna warstwa wyrównuje wszystko.
Utrzymują się krótko, bo u mnie ledwo dwa dni. Wraz z całym dobytkiem sprzątającym, czyli nie mają lekko.

Ogólnie jak widzicie na zdjęciach pięknie się prezentują. Błyszczą, mienią się i pasują do opalonych dłoni. Kolory zachwycają.
Co tu dużo pisać. Są to najzwyklejsze lakiery do paznokci. Zachowują się tradycyjnie stąd też nie ma mowy o jakiś tam zachwytach. No chyba, że wspaniałym kolorem, bo tego nie wolno im odmówić. Hybrydy to na pewno nie są, ale jak poszukujecie nowych ciekawych pastelowych, tradycyjnych lakierów do paznokci - te na pewno Wam się spodobają. Przez sezon letni są to moje ulubione odcienie, które często goszczą na moich paznokciach. 
celia.pl 

środa, 27 lipca 2016

Sun Ozon, Spray do ciała po oplaniu z wodą kokosową

W tym roku moje serce latem podbił kokos. A woda kokosowa w sprayu Sun ozon to hit nad hitami. Nie spodziewałam się tego po rodzimej marce Rossmanna. Firma może być z siebie dumna.
Taki niepozorny w niebieskim opakowaniu spray, a tyle zachwytów. Turkusowe wakacyjne opakowanie, po które wiele kobiet sięgnie bez dodatkowego kuszenia czy wspominania o tym. Pompka nie zacina się, psika równolegle.

Świetna konsystencja. Bo praktycznie jak woda bez tłustej, lepkiej warstwy, jakby pryskał się zwykłą wodą. Ale ta woda nie jest taka zwykła. O tym przeczytanie niżej. Dodam jeszcze, ze szybko się wchłania.

No i w końcu zapach. Oszałamiająca nuta kokosowa, która uwaga! na moim ciele jest długotrwała. I bez ściemy utrzymuje się naprawdę długo. Czasem czuję nawet na drugi dzień. Sam zapach jest tak czysty jak kokos, że nie czuć tam żadnej chemii co często się zdarza przy innych firmach. Podczas aplikacji unosi się jak nie jedna mgiełka do ciała.

Woda kokosowa to produkt do ratunku skóry po opalaniu. Przynosi ulgę podrażnionej skórze, która za długo wystawiona była na słonku. Delikatnie ją nawilża i przynosi ukojenie. Używam ją także tak normalnie po kąpieli, bo uwielbiam ten wspaniały, realistyczny zapach, który tak długo unosi się na mojej skórze.

Wodę można używać bez obaw przed tłustymi plamami. Skóra jest w normalnej kondycji. Spray traktuję trochę jak mgiełkę do ciała, bo fantastycznie w tej roli się sprawdza.

Nie wysusza skóry, nie uczula jej. Przynosi ukojenie, złagodzenie podrażnień.
To naprawdę świetny produkt, który spodoba się fanom kokosowej nuty. Pewnie zakochacie się bez pamięci jak ja.

Spray dostaniecie w Rossmannie za 8,99zł. Warto zaopatrzyć się w tego rodzaju wodę kokosową.
Przepadniecie jak ja.

wtorek, 26 lipca 2016

Evree, Footcare, DeoRepair, Spray do stóp i InstantHelp, Krem ratunek dla stóp

Stopy to również ważna część ciała jak chociażby twarz. Nie wiem czemu najmniej słyszy się o pielęgnacji tę części, jakby była ciężarem. A przecież to one prowadzą nas tam gdzie chcemy, więc zapewniajmy im większej uwagi. Warto o nie dbać i systematycznie pielęgnować, odpłaci to nam pięknym wyglądem skóry stóp w sandałkach. Akurat ja nie mam problemu z tym, ale systematycznie o nie dbam, ale i tak potrzebują dużej uwagi, szczególnie latem, gdyż są bardziej odsłonięte i narażone na wysuszenie.
W tych jakże banalnych czynnościach pielęgnacyjnych pomaga mi wiele firm, ale to Evree zasługuje dziś na uwagę.

Ostatnim fenomenem firmy stał się spray do stóp. Może nic specjalnego, ale to aplikacja zasługuje na dużą pochwałę. Można rozpylać do góry nogami, co duża większość firm nie robi. Taka aplikacja staje się o wiele łatwiejsza i praktyczniejsza.
Spray do stóp to alternatywa dla kremów. Banalna aplikacja, lekka, wodnista konsystencja na lato. Trochę wolne wchłanianie jeśli za dużo damy, ale trzeba pamiętać, że mamy jednak styczność ze sprayem. Spray nie lepi się i nie klei. Ale wymaga chwili, aby się wchłonąć. Nie zostawia żadnej tłustej warstwy.

Cudownie pachnie. Po aplikacji wydziela się zapach ekstraktu z szałwii. Uwielbiam ten prawie mentolowy zapach jak gumy Orbit. Aż dostaję ślinotoku.
Oczywiście nie widzę inaczej, żeby nie chwalić kosmetyku. W takim letnim okresie to idealne rozwiązanie. Działanie może nie jest silnie nawilżające, bo wolę grubszą ilość kremu nałożyć sobie na stopy. Przynajmniej nie wysusza ich, co powoduje u mnie normalny stan stóp ze świetnym odświeżeniem. Przynoszącym ukojenie w letnie dni.
To produkt już do zadbanych stóp, aby podtrzymać pielęgnację. I raczej nie rezygnuję z kremów do stóp. Niby nie mam dużych problemów, ale jednak wolę tradycyjny krem na większe potrzeby, a spray dodatkowo co drugi dzień lub po prostu jak mi się zachce go użyć.

Lubię go używać, bo aplikacja tak mocno mi się podoba i jest banalnie prosta. W dodatku nie zacina się jak to bywa z tego typu produktami odwróconymi do góry nogami. Fajna forma nie zaprzeczę. Świetny zapach, lekkość produktu ogromnie do mnie przemawia o tej porze roku. I jego działanie także jest lekkie. Nie osiągnie się nim odżywczego nawilżenia, super gładkości itp., ale zaopiekuje się o już zadbaną skórę. W moim przypadku sprawdza się i chętnie po niego sięgam.
Dlatego jak wspomniałam wyżej warto mieć pod ręką, a raczej na nodze:D krem, który właściwie zatroszczy i dopieści skórę stóp. W ofercie Evree znajdziecie właśnie taki krem, dzięki któremu nie będziecie chcieli nic więcej. A właściwie to od razu mogę Wam polecić serię do dłoni, która również jest genialna jak ten krem.
Krem posiada białą, kremową, gęstą konsystencję, która dość szybko wchłania się.
Pachnie cudownie. To słodko-owocowa nuta masła mango. Ten zapach jest jeszcze ładniejszy niż w serii do rąk. Ten kto miał styczność z tym kremem będzie wiedział czego się spodziewać.
Krem świetnie wygładza twardą skórę stóp. Doskonale nawilża i odżywia ją. Sprawia, że jest miękka, gładka i przyjemna w dotyku, bez „zadziorów” i szorstkości. Z czasem przy systematycznym i dość dłuższym stosowaniu łagodzi popękana skórę, przynosząc jej ukojenie.
Dla mnie tej chwili nie ma nic tak skutecznie działającego.

Polecam ten duet. Krem do stóp jest niezastąpiony, a spray wspomaga pielęgnację zadbanej skórze, przynosząc ulgę po całym dniu.
Oba kosmetyki dostaniecie w cenie ok.10zł/szt.

poniedziałek, 25 lipca 2016

Cleanic, Chusteczki do higieny intymnej: Extra Fresh, Sensitive Care i Super Comfort

Latem coraz częściej o dyskomfort okolic intymnych dlatego zawsze pod ręką w torebce warto mieć chusteczki do higieny intymnej. W najmniej spodziewanym momencie przynoszą ulgę i pełen komfort.
W ofercie Cleanic jak już dobrze się orientujecie pojawiły się m.in. takie nowości jak chusteczki do higieny intymnej w trzech wariantach nie tylko co zapachowych, ale do konkretnych problemów.
Wiadomo, że same chusteczki nie zapewnią nam pełnego komfortu i podczas kąpieli warto sięgnąć po płyn czy żel do higieny intymnej, ale w czasie wyjazdu, dłuższego wyjścia koniecznie trzeba mieć coś w zanadrzu. I wtedy właśnie takie chusteczki są pomocną dłonią.

Do wyboru jak wspomniałam wyżej są trzy warianty:
- Extra Fresh
Wersja bardzo odświeżająca. Z kwasem mlekowym, skutecznie odświeża. Przynosi komfort. Bardzo ładnie, świeżo i rześko pachnie.
- Sensitiv Care
Delikata wersja do wrażliwej skóry. Z kwasem mlekowym, chroni przed podrażnieniami. Przecudownie słodko-kwiatowo pachnie. Najładniejszy zapach z trzech.
- Super Comfort
To super ochrona, łagodząca podrażnienia na bazie ekstraktu z rumianku. Pachnie bardzo świeżo, pobudzająco, odprężająco. Przynosi świetne odświeżenie.
Wszystkie warianty są doskonale nasączone i nie wysychają szybko. Każdy pakowany po 10 sztuk. Co zapewnia nas, że w razie czego można dokupić sobie kolejne opakowanie bez wyrzutów, że wcześniej wyschną. Ale raczej tak szybko się to nie dzieje.

Doskonale oczyszczają, odświeżają, przynosząc ulgę po podrażnieniach. Łagodząc i nie wysuszając okolic intymnych. Dodatkowo cudownie pachną. I ciężko mi stwierdzić, który zapach najbardziej mi się podoba. Choć różowa Sensitive Care wersja skusi słodkim zapachem to Super Comfort i Extra Fresh zaskoczy świetną odświeżającą kompozycją. Choć wszystko idzie w parze. Są skuteczne i cudownie pachną.

Idealne do torebki, w czasie wyjazdów, na wakacje, plażę. Wszędzie gdziekolwiek nie ma dostępu do bieżącej wody, aby skorzystać z kąpieli. Nawet przydały się w domu, gdy zabrakło wody. Tak w XXI wieku na wsi czasem zdarza się ten problem. Jest bardzo rzadki, ale właśnie w takiej chwili dobrze mieć pod ręką nowości Cleanic i nie tylko.

Chusteczki kosztują 4,99zł. Na promocji w Rossmannie do końca miesiąca można dostać taniej za 3,99zł. Pakowane są po 10 i 20 sztuk. Jest też wariant Plus dla kobiet ze skłonnością do infekcji bakteryjnych i grzybiczych, zawierające specjalną przeciwdrobnoustrojową substancję Dermosoft® Decalact oraz antyseptyczny ekstrakt z żurawiny. One dostępne są w opakowaniu 20 sztuk.

Sięgacie po tego typu chusteczki do higieny intymnej?

niedziela, 24 lipca 2016

Eveline, Velvet Matt Lip Cream, Pomadka matowa w płynie i Big Volume Lash, Professional Maskara

Czerwone usta to symbol odwagi i seksu. Wiele osób twierdzi to za wyuzdanie i rozpustę. Sama nieraz mam obawę przed tym kolorem na ustach, ale istnieje tyle odcieni czerwieni, że nie musimy nosić czysto krwistej do casualowego seta (zestawu). Taką czerwień wybieram tylko na specjalne okazje do wyjściowych strojów. Ale znam i takie kobiety, które na co dzień noszą intensywną czerwień, co raczej wywołuje śmiech na mojej twarzy. Przy młodych kobietach jest jeszcze to dopuszczalne, ale grubo starszym trochę nie pasuje. Ale co ja się tam znam. Ważne, aby czuć się dobrze, a nie jak postrzegają cię inni:) 

Velvet Matt Lip Cream, Pomadka matowa w płynie


Aplikator jest płaski i z łatwością się nakłada pomadkę. Trzeba nakładać równomiernie i do lusterka, aby nie wyjść za kontury.
Czerwień czerwienią, ale jeszcze mamy do wyboru kilka wykończeń i w tym przypadku na myśli mam matową wersję. Eveline faktycznie stworzyło matowy efekt w płynnej konsystencji, która po chwili zastyga tworząc na ustach skorupę. Nie można przesadzać z ilością kosmetyku, bo będą się tworzyć dziwne grudki, ale można je ustami wysuwać i jakby pękają, tworząc miękką konsystencję, która dalej jest matowa. Ciekawy efekt, który nie zagraża efektowi wizualnemu.
Pomadka nie klei się i nie lepi.

Pomadka cudownie pachnie. Owocowe słodkie nuty jakby maliny, truskawki, a może to żurawina. W każdym razie cudowny.
Posiadam odcień shocking rubin 414, to czerwień, ale nie taka krwista dokładnie rubinowa.
Wspaniały kolor dla odważnych kobiet, nie bojących się zwracać na siebie uwagę. Cudowne napigmentowanie koloru, intensywne krycie, płynna konsystencja to kilka zalet tego produktu.
Niestety pomadka nie jest długotrwała, do pierwszego jedzenia czy picia. Dopóki nie będziemy jeść, pić czy cokolwiek robić, aby włączać w to usta:) Inaczej szybko się ściera.

Pomadka przez swoją ciekawa konsystencję nie wysusza mocno ust.
Efekt aksamitnego miękkiego matu podoba mi się na ustach, szkoda, że tak krótko. Długotrwały on nie jest, szybko się ściera, nawet nie „wpija się” w usta po demakijażu.
Gdy czerwone usta to reszta makijażu delikatna, niech tylko usta krzyczą, a reszta niech zostanie w tle. I właśnie do takich zadań w naturalnym looku, Eveline w swojej ofercie posiada taką maskarę.
Big Volume Lash, Professional Maskara
Czarne opakowanie, z silikonową okrągłą szczoteczką, która idealnie rozdziela rzęsy.
Czerń jest głęboką czernią, po pierwszej warstwie widać odpowiednią pigmentację. Ale dla lepszego wyrazistego efektu warto nałożyć kolejną i kolejną. Zaleta maskary jest świetne rozdzielenie, które nie powoduje sklejania rzęs.
Efekt jak widać jest w miarę na co dzień, naturalny. Przy zwiększeniu ilości warstw można pogłębić wyrazistość spojrzenia. Ale nie jest ono tak mocno. Trzeba sporo się namachać.
Rzęsy są lekko wydłużone, lekko podkręcone. Ale za to świetnie rozdzielone.
Tusz podczas aplikacji nie odbija się na powiekach, nie tworzy grudek podczas nakładania. ani podczas noszenia nie obsypuje się, nie rozmazuje.
Efekt maskary można zauważyć na załączonych zdjęciach.
Jeśli szukasz tuszu na co dzień, do naturalnego looku ten będzie wystarczalny. Natomiast jeśli chcesz zwrócić uwagę na ustach wybierz matową pomadkę w płynie.

Oba kosmetyki można dostać w cenie ok.12zł/szt.

sobota, 23 lipca 2016

Farmona, Jantar, Szampon z wyciągiem z bursztynu do włosów suchych i łamliwych

Problem wypadania włosów, rozdwajania się ich to temat rzeka. Stosuję różne kosmetyki tego typu, dwa miesiące nie farbowałam włosów, ale one dalej wypadają i przyczyna tkwi gdzieś głębiej. Nie jest to już mocne wypadanie, ale na tyle niepokojące, aby zaprzestać kuracji.
Ogólną kurację z Farmoną zaczęłam jakiś czas temu, dalej stosuję ampułki, znaczy już dobijają końca, a teraz szamponem podtrzymuję działanie wzmacniania włosów.
I właśnie dziś o szamponie chciałabym Wam napisać kilka słów. Bo warto o nim wiedzieć. Choc mam świadomość tego, że większa liczba osób już o nim wie.
A co w nim takiego ciekawego? Zobaczcie sami.
Szampon dostajemy w kwadratowej buteleczce, która wyróżnia markę. Bardzo lubię tego typu płaskie opakowania. Mają fajną zakrętkę.

Brązowy lub bursztynowy (jak kto woli) kolor opakowania w niczym nie przeszkadza, aby podejrzeć ile zostało kosmetyku.
Kolor szamponu jest przeźroczysty. Dobrze się pieni. Nie plącze włosów.
Zapach ma przepiękny. Nie wiem czy to sam zapach bursztynu, ale ogromnie mi się podoba.
Ciężko go porównać do czegokolwiek, ale jest na tyle lekki, aby nie obciążał włosów.

Szampon Jantar dedykowany jest do włosów suchych i łamliwych, który ma za zadanie wzmocnić włosy i chronić je przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. I tak prawie jest w rzeczywistości.
Jeśli chodzi o tradycyjne działanie szamponu to jak najbardziej się sprawdza.
Doskonale oczyszcza włosy z brudu i zanieczyszczeń, aż wypłukuje kolor. Nie są mu straszne kosmetyki do stylizacji włosów.
Nie wywołuje łupieżu, podrażnień, ani uczuleń.
Wspaniale pachnie co wpływa na dłuższą świeżość włosów. Myję je co drugi dzień i tak tez jest z tym szamponem. Nie obciąża szybko włosów. Przez pierwszy i drugi dzień bardzo dobrze utrzymuje poziom odbicia ich od nasady. Ten punkt najbardziej mi się podoba, gdyż nie lubię oklapniętych włosów tuż po umyciu, które na drugi dzień koniecznie wymagają mycia.

Ponadto włosy po szamponie wyglądają zdrowo, świeżo, są błyszczące, pełne blasku, nawilżone.
Odnośnie wzmocnienia włosów, są w jakiś sposób chronione, choć dalej wypadają. Najważniejsze, że zdrowe podcięte końcówki nie są suche i nie łamią się i nie rozdwajają. W ten właśnie spósb są wzmocnione i na jakiś czas odporne na czynniki zewnętrzne.

Bardzo lubię się z tym szamponem, gdyż przekonał mnie od razu do siebie efektem odbitych włosów od nasady. Ten wielki atut sprawia, że w ten sposób dzielę szampony na dwie grupy. I ten oczywiście trafia do tych wartych uwagi.

Szampon jest bardzo tani, kosztuje ok.9zł/330ml sklep.farmona.pl - warto zwrócić na niego uwagę.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...