środa, 30 lipca 2014

Ulubieńcy lipca 2014

Coraz dłuższe te moje przerwy w pisaniu postów. Ale ulubieńców i denka sobie nie odmówię. Choć w tym miesiącu nie ma czym się w tej drugiej kategorii zbytnio chwalić. Zaczniemy od ulubieńców, gdyż są tutaj 3 kosmetyki, które dobrze widzieć latem. Tym bardziej, że doskonale się sprawdzają. 

1. Decubal, Łagodzący i kojący żel. To moje drugie opakowanie. I specjalnie zostawione na letni czas. Idealne po mocnym opalaniu. Łagodzi i koi podrażnioną skórę. Utrzymuje nawilżenie. Na zmianę z chłodzącym eveline nie dałabym rady po oparzeniach słonecznych.

2. Isana, Fruhlings dusche, Lime& Mint. Wiosenny żel, a raczej iście letni. O cudownym zapachu mięty i limonki. Daje cudowne orzeźwienie w upalne dni. Towarzyszył mi przez cały miesiąc. Jeszcze trochę mi go zostało na sierpień. Ubolewam nad faktem, że to edycja limitowana i obawiam się, że już nie jest dostępny w drogerii Rossmann. A szkoda! Bo chętnie kupiłabym jeszcze jedno opakowanie, a drugą cześć lata.

3. Rexona, Maximum Protection, To trzeci kosmetyk, bez którego nie obędzie się tego lata. Świetna skuteczna ochrona, brak mokrych pach i cudowny świeży zapach. Właśnie jest na promocji (promocja do 31.07) w Rossmannie za 15,99zł.(cena bez promocji 25zł!) Nie omieszkam jutro skorzystać.

4. Bell, Gel 4D, Lakier o fantastycznym kolorze fuksji, cudownej żelowej konsystencji, z szybkim schnięciem i jedną warstwą. Ideał. Tyle razy malowałam nim paznokcie, a ubytku nawet nie widać. Przy jednej warstwie ciężko to dostrzeć.
5. Delia, Jedwab do włosów. Odkąd skończył mi się green pharmacy ten zastąpił godnie jego miejsce. Świetnie chroni włosy przed gorącym powietrzem suszarki. Wygładza je i utrzymuje w ładzie. Bardzo dobry.
*O wszystkich kosmetykach można poczytać pełne recenzje na blogu.
I co! Ciekawi Was coś kontretnie? Czy znacie moich ulubieńców?

niedziela, 27 lipca 2014

SummerStory by Shiny Box - Lipiec 2014

Lipiec kończy się, a ja jeszcze nie pokazywałam Wam letniej zawartości Shiny Boxa. Już to nadrabiam i Wam prezentuję. Jak zwykle po świetnych podpowiedziach na FB spodziewałam się mega wypasów. Choć owszem patrząc na ceny jest niekiedy bogato. Ale według potrzeb jestem rozczarowana. Chyba nie ma nic takiego co mogłoby mnie wielce zachwycić, choć po przetestowaniu może stać się inaczej. Nie piszę hop! Za nim nie przeskoczę.
1. YASUMI AMPUŁKA PIELĘGNACYJNA- cena: 13 zł / 3ml 
-Produkt pełnowymiarowy-  
Dry Skin Ampułka do pielęgnacji cery z widocznymi oznakami starzenia się i zmniejszoną elastycznością. Preparat silnie napina i ujędrnia skórę, przywracając jej prawidłową gęstość i elastyczność. Wyciąg z owsa bogaty w cukry ujędrniające tworzy na powierzchni skóry film liftingujący zapewniający natychmiastowy efekt napięcia. Wyciąg z kigelii afrykańskiej zwiększa sprężystość i elastyczność skóry oraz przeciwdziała jej wiotczeniu. Regularne stosowanie ampułki YASUMI Lifting intensywnie ujędrnia i silnie napina skórę. Doskonale sprawdza się jako baza pod makijaż.

2. ETRE BELLE LONGLASTING EYE SHADOW PEN cena:59 zł/szt.
-Produkt pełnowymiarowy- 
Cień do powiek w postaci kredki. Idealnie sprawdza się jako cień lub eyeliner. Ponadto można za jego pomocą uzyskać efekt Smoky-Eye. Odporny na działanie wody i rozmazywanie. Łatwa aplikacja i gwarantowany efekt to zalety tego produktu. Produkt dostępny jest w 6 kolorach.

3. GLAZEL LAKIER WINYLOWY DO PAZNOKCI cena: 25 zł / szt. 
Produkt pełnowymiarowy- 
Lakiery firmy "Glazel" są lakierami w pełni profesjonalnymi. Zawartość winylu gwarantuje niebywałą trwałość na paznokciach naturalnych do 7-10 dni. Mocne napigmentowanie to niesamowite nasycenie koloru, nawet po jednokrotnym, umiejętnym nałożeniu. Ich barwa nie zmienia się pod wpływem słońca. Lakier jest gęsty dlatego wymaga odpowiedniego nakładania. Gęstość to winyl i ilość pigmentu a nie "starość" (inne lakiery zbliżając się do okresu trwałości stają się gęste a przez to mniej trwałe).

4. BINGOSPA CHŁODZĄCY ŻEL PO OPALANIU Z ALOESEM cena: 24 zł / 100ml 
-Produkt pełnowymiarowy- 
Chłodzący żel po opalaniu z aloesem BingoSpa ukoi rozpaloną, zrelaksuje zmęczoną oraz nawilży przesuszoną opalaniem skórę. Chłodzący żel BingoSpa zawiera aloes, olejek miętowy i d-panthenol dzięki czemu, skutecznie wywołuje natychmiastowy efekt chłodu na skórze. Wyciąg z aloesu i d-panthenol zapewniają intensywne nawilżenie skóry, łagodzą podrażnioną skórę oraz zapobiegają wysuszaniu naskórka. Dzięki lekkiej żelowej konsystencji nie klei się, łatwo rozprowadza na skórze i szybko wchłania.

5. VENITA Solar Pomadka ochronna z filtrem UV SPF6,cena: 6 zł / szt. 
Produkt pełnowymiarowy
Pomadka odczuwalnie wygładza i nawilża usta, zapobiega ich wysuszeniu. Filtr SPF6
gwarantuje najlepszą ochronę przed szkodliwym działaniem słońca, wiatru czy wody.  
Mimo to trafiły mi się ładne odcienie w lakierze, cieniu do powiek. Więc nie powinnam marudzić. Tym bardziej, że wszystkie produkty są pełnowymiarowe.
Ale czy to jest ekskluzywne pudełko? Gdyby wyrzucić Venita i Bingo Spa. To tak, owszem będzie to ekskluzywna zawartość. I zamienić na moje kochane Organique to już całkiem byłabym w skowronkach. 

A Wasze, jakie są wrażenia? Skusiłyście się czy nie?

czwartek, 24 lipca 2014

Bell, Gel 4D Mega Gloss, odcień 04, Lakier do paznokci z efektem żelu

Dawno nie było postu lakierowego. Dlatego dziś chciałabym przedstawić Wam świetny lakier Bell z nowej kolekcji 4D o żelowej formule. 
Konsystencja jest bardzo fajna żelowa, lekko zwarta, nie wodnista. Rewelacyjnie się go nakłada.
Mały krótki pędzelek jednym ruchem precyzyjnie aplikuje lakier. Nawet najgorsze niezdary nie pomalują sobie skórek.
Kolor jaki wybrałam to fuksja. Odcień 04. Fantastyczny żywy odcień. 
Szybkie schnięcie pozwala aplikować tuż przed ważnym wyjściem. A trwałość zagości na 2-3 dni. W moim przypadku jest to 2,5dnia, gdyż prace w ogrodzie i na budowie mają swe złe moce na paznokcie. Nie tylko w trwałości, ale i w długości. Zapewne w normalnych warunkach wytrzyma ponad 3 dni.
Po tym czasie lakier zwyczajnie się ściera.
Co najważniejsze nakładam tylko jedną warstwę!! Szok. Już dawno nie nakładałam tak małej ilości. Tym bardziej musicie spróbować tych lakierów. Mam nadzieję, że inne odcienie mają tak samo. Bo do wypróbowania mam jeszcze 05 
Owy lakier ma zastąpić nam żelowy lakier jaki wykonywany jest u kosmetyczki pod światłem lampy UV. Powiem Wam szczerze, że nie mam porównania, bo nigdy takiego nie robiłam. Ale może i dobrze, bo bez względu na wszystko mogę się cieszyć tym wspaniałym połyskiem, blaskiem i efektem wiecznie jak nazwał producent „ mokrych” paznokci. Taki efekt 4 D bardzo mi się podoba.  
Lakier zachwycił mnie swoim kolorem, rewelacyjną konsystencją, szybkim schnięciem, świetną trwałością i nienagannym wyglądem. Ciągle błyszczy i wygląda „świeżo”. Uwielbiam tę serię. 
Ach, zapomniałabym lakier zmywa się normalnie jak inne zwykłe lakiery. Żelowa formuła w niczym nie przeszkadza. 
Najgorsza jest dla mnie dostępność. Nie tylko lakierów, ale i ogólnie kosmetyków Bell. Ostatnio naszukałam się mojego wspaniałego CC cream i w każdym sklepie, drogerii polecali mi inne i głupio pytali czemu Bell. A ja prosto odpowiedziałam, bo mi pasuje i nic innego nie chcę. Ach ta moja wierność do marki:) Cóż zrobić jak mają produkty odpowiednie dla mnie.
Do wyboru jest 10 fantastycznych odcieni, dlatego każda z Was na pewno znajdzie odpowiedni odcień dla siebie. W cenie ok. 10zł/8g

środa, 23 lipca 2014

Delawell, Zmysłowy scrub solny

Ostatnio tak się nie wyrabiam, że kosmetyki dobijają dna, a ja nawet słowa o nich nie wspomniałam. Szybko wracam do żywych i opisuję Wam oto ten kosmetyk. A jest nim scrub solny.
Takie małe niepozorne opakowanie, dostępne były w marcowej edycji Shiny boxa. Ubolewam nad faktem, że to nie pełnowymiarowe opakowanie. To na zdjęciu ma tylko 100ml i niestety szybko się kończyło. 
Scrub ma drobne kryształki soli, które są bardzo ostre. Wystarczy delikatnie masować, a i tak odczuwam mega szorstkość. Przygotujecie się na to, że ostrość tego peelingu ma wielką moc. W dodatku ma przyjemny kolor, a zatopione w nim czarne jakby nasionka całkowicie przypominają  truskawkowy deser. Scrub w opakowaniu wygląda i jest zbity, ale podczas stosowania gładko i miękko idzie. Choć używanie jego nie jest miękką sprawą:P Kryształki soli po woli się rozpuszczają, więc mamy czas na dłuższy i dokładniejszy masaż ciała w kwestii pozbycia się martwego, niechcianego, starego naskórka.
Pachnie przyjemnie słodko, owocowo, z kwaśną mieszanką. Może to faktycznie liczi. 
Nie spodziewałam się, że ten zmysłowy jak nazwał producent scrub będzie takim zabójcą martwego naskórka. Skóra jest po nim czerwona, ale nie podrażniona. Mega miękka, wygładzona, jędrna i chętnie przyjmuje balsamy.
Idealny także do stóp. Tutaj jestem bardzo zadowolona, bo wiele peelingów do stóp nie działa. A ten dosyć, że jest do ciała to i do stóp rewelacyjnie się sprawdza.
Scrub nie wysusza skóry, gdyż zostawia delikatną tłustą warstewkę. Dzięki czemu nawet mocno wypeelingowana skora nie odczuje suchości. Warstwa jest na tyle przyjemna, że nie przeszkadza mi. Wiecie co mam na myśli, niekiedy spotyka się mocno tłuste peelingi, po których trzeba drugi raz się myć. Tutaj tego nie odczujemy i nie musimy powtarzać czynności myjących.
Taka delikatna warstwa jest wielkim atutem dla osób, które nie lubią balsamowania. Skóra po tym scrubie nie wymaga nakładania balsamu. Jest na tyle nawilżona miękka i że nie domaga się żadnych dodatkowych kosmetyków.

Jestem zauroczona tym scrubem, ale jego ceną za pełnowymiarowe opakowanie już nie.
Za 260ml musimy zapłacić 39zł. Choć raz na jakiś czas można sobie dogodzić. 

wtorek, 22 lipca 2014

Beż ponad wszystko

Są wakacje! Rzecz oczywista. Wydawać by się mogło, że mam teraz najwięcej czasu. Nic bardziej mylnego, wtedy jest najwięcej pracy. Szczególnie w koło ogrodu i domu. Co drugi dzień jest tak intensywnie wyciśnięty, że na wieczór padam z nóg. Czemu to piszę, a dlatego, ze zaniedbałam swoje sesje ze stylizacjami. Mimo ogromnych chęci -brak czasu. Ostania sesja miała miejsce w czerwcu. Zdjęcia czekają, aby pojawiły się na blogu, ale z tym także jest ciężko. Mam nadzieję, że w niedzielę coś nowego zrobimy, gdyż w zapasie została mi tylko jedna stylizacja. Trzymajcie kciuki.
A dziś zapraszam Was na beżową stylizację z udziałem ciekawej sukienki. Swoją drogą bardzo lubię ten kolor. Całkowicie zastąpił mi niegdyś uwielbianą czerń. 
Sukienka niby prosta, ale jakby z dwóch elementów, choć to całość. Ciekawe połączenie spódnicy ołówkowej i panterkowej bluzki, zapinanej na szyi. Wtedy nie byłam tak ładnie opalona, teraz to zupełnie inaczej i ładniej wygląda. Górna część sukienki bardzo podkreśla i powiększa biust. dla jednych będzie to wielkim atutem dla innych mniej.
Dodatki w postaci butów i torebki są także w tonacji beżowej. Jedynie pasek, który był w zestawie z sukienką ma żywszy odcień brązu.
Foto: Fotomaniak 
Sukienka- wyznacznikmody.pl
Torebka- kupbuty.com
Bransoletki- Sensi Crystal

Jestem ciekawa czy lubicie tego typu sukienki? 

poniedziałek, 21 lipca 2014

Floslek, Krem pod oczy z luteiną i świetlikiem lekarskim

Krem pod oczy to jeden z podstawowych kremów dbania o skórę. Myślę, że trzeba dbać o te okolice w każdym wieku. Na rynku jest wiele kremów dostępnych, ale nie wszystkie nam sprostają. Na szczęście jest Floslek. Marka, która nie zawodzi. Ogromny wybór produktów do każdej cery, więc każda kobieta coś dla siebie znajdzie. 
Kremowy, beżowy krem o lekkiej konsystencji zamknięty w tubce, stojący „na głowie” łatwo się rozprowadza, szybko wchłania. Nie klei się, ani nie lepi. Pod makijażem nie roluje. Nie posiada zapachu.
Krem świetnie nawilża okolice oczu, oraz powieki. Oczy nie łzawią, nie pieką. Jest wiele kremów, które to robią. Ten na szczęście nie.
Skóra jest miękka, sprężysta, nie ściągnięta.
Daje ukojenie podrażnionej skórze np. takiej po mocnym wysuszeniu lub małym kontakcie z brakiem nawilżenia. Szczególnie takiej po nadmiernym kontaktem ze słońcem.
I w prawdzie tyle z zalet. Oczy podpuchnięte dostaną małe ukojenie. Dla mnie stanowczo za małe. Jeśli trzymamy go w lodówce wtedy daje ciut lepszy efekt. Ale do takich zabiegów wolę żele pod oczy. Wtedy są świetne. Z tej serii także jest żel. I bardziej wolałabym go niż sam krem. Mam żel z innej serii i mimo, że szału nie ma to jest lepszy od tego kremu. Możliwe, że konsystencja żelowa bardziej mi przypasowała.
Krem nie likwiduje worków czy sińców pod oczami, ale świetnie nawilża te okolice i daje ukojenie podrażnionej skórze. I chyba tylko za to go lubię.

Krem znajdziecie w sklepie Floslek za 16,50zł lub sprawdzicie gdzie dostać w aptekach

niedziela, 20 lipca 2014

Foto mix 18

Byłam pewna, że ostatni foto mix pojawił się dwa tygodnie temu. A tutaj niespodzianka, bo praktycznie miesiąc temu pokazywałam Wam migawki ze swojego życia. Zatem zapraszam Was na kolejną porcję z ostatniego miesiąca.

1. Farbujemy włosy i jak wiele osób pamięta z instagramu. Kolor okazał się mocną czernią, a nie brązem. Byłam wściekła na maksa. Ale było to ponad 3 tygodnie temu, wiec kolor się spłukał, rozjaśnił do słonka. Ale nigdy więcej tej serii. O nie!
2. Spacerek do lasu. 
3. Czereśnie love:)
4. Uwielbiam góralki. Szczególnie kokosowe. 
5. Taki piękny koral. 
6. Stylizacja z koralem.
7. Agrest z krzaczka. 
8. Zachciało się szarlotki. 
9. Robimy huśtawkę.
10. Niedzielny spacer. 
11. Napotkane maki. 
12. I deser po przebytej drodze - lody koral najlepsze. 
13. Niespodziewany wyjazd do Sanoka. Mąż załatwiał sprawy, a my z synem zwiedzaliśmy. Posiedzieliśmy z Wojakiem Szwejkiem. 
14. Poszliśmy na lody. 
15. Postaliśmy z Beksińskim. 
16. Pochodziliśmy po rynku. 
17. Poparzyliśmy z tarasu widokowego. 
18-19. Ulicami Sanoka.
20-23. Po drodze do domu odwiedziliśmy szkółkę szukając inspiracji do własnego ogrodu. Nie obyło się bez zakupów. 
24. Pyszne czereśnie. 
25. Uwielbiane pistacje. 
26. I wspaniały arbuz.
27. Zakupiona lawenda już na rabacie. 
28. Kolejny kwiat z ogrodu. 
29. Rojnik.
30. Nie ma jak warzywa z własnego warzywniaka. 
31. Moc owoców na początek miesiąca.
32. Pyszny groszek.
33. Porcja zdjęć z ogrodu. Moja kraina kwiatów. To dopiero początki. 
34. Robimy ścieżki z kocich łbów. Mąż na allegro kupił formę do ich robienia. Świetna sprawa.
35. Z niepotrzebnych desek mąż zrobił mi skrzynię na kwiaty. U nas nic się nie zmarnuje.
36. Nagietek.
37. Pozostałości po kominie też warto wykorzystać. U mnie sprawdzają się jako doniczki.
38. Lawenda coraz piękniejsza.
39. Pomidorki koktajlowe dojrzewają.
40. Rozchodnik biały w pełnej krasie.
41. Świętujemy 3 urodziny bloga. 
42. Z tej okazji faktycznie było ogromne świętowanie. Nie obyło się bez różnych ciast.
43. Rodzinne wielkie lody Koral.
44. Nie samymi słodkościami człowiek żyje. Bigos
45. Lody Tiramisu.
46. Naleśniki z dżemem jagodowym. Pycha!
47. W czasie deszczu wzięłam się za sprzątnie kuferka.
48. Chwila spokoju i relaksu. 
49. Wafle ryżowe najlepsze musli z Biedronki. Polecam spróbować.
50. Odwieczny problem z prasowaniem. Uwielbiam to robić, ale nie mam na to czasu, więc prasowanie ponad miesiąc stoi i czeka.
51. Sukulenty kupione w Biedronce przez męża. Świetny zrobił mi prezent. Pierwszy to prawdopodobnie, ale nie jestem do końca pewna to ECHEVERIA LAUI. Ten drugi to Grubosz odm. Hobbit tzw.uszy shreka
52. Mrchew prosto z własnego warzywniaka. Idealna na rosół. 
53. Własne maliny. Uciecha dla nas i syna.
54. Własny agrest. Ogólnie własne owoce i warzywa to raj dla mojej duszy.
55. Ulubiony zapach Avon- Incandessence. Ale idealny na jesienno-zimowy sezon.
56. Śliczne japonki zakupione w kupbuty.com
57. Cudowna świeża, orzeźwiająca woda w sam raz na lato Avon- Scent essence- Polecam
58. Domek z huśtawką syna obok moje kwiaty. To tutaj spędzamy całe lato. Kocham to miejsce.
59. Mała metamorfoza. W końcu wzięłam się za jej przemalowywanie. Efekt pokażę za nie długo. Między ogrodem, a budową ciężko znaleźć czas na takie pierdółki. Jednak się udało.
60. Ach stoi kolejna ścianka. Duma nas rozpiera. Instagramowi podglądacze dobrze wiedzą o co chodzi. Dla niewtajemniczanych mąż muruje, a ja noszę pustaki po schodach na pierwsze piętro. Siłowni mi nie trzeba.
61. Cudowne zachody słonka z mojego okna.
62. Już są pomidorki koktajlowe z własnej uprawy. Pyszności.  Znikają w oka mgnieniu. 
To już wszystko mam nadzieję, że coś Was zaciekawiło. 
Oczywiście zapraszam na instagram, tu tam znajdziecie więcej zdjęć.

piątek, 18 lipca 2014

Fitomed, Krem nawilżający tradycyjny

Wybierając krem do twarzy każdy kieruje się swoimi własnymi indywidualnymi potrzebami. Jeden potrzebuje nawilżenia, drugi ujędrnienia, a trzeci wzmocnienia. Jednak wszystko skupia się na wrażliwej cerze.
Dziś mogę Wam polecić dobry krem z małym mankamentem każdej cery, która potrzebuje nawilżenia, ale także jest wrażliwa.
Krem Fitomed dostajemy w zwykłym plastikowym pojemniczku o pojemności 50ml. Szczelnie zamkniętym sreberkiem.
O przyjemnej kremowej, żółtawej barwie, która podczas nakładania na skórę nie klei się, ani nie lepi. Co jest dobrą wiadomością dla kobiet stosujących make-up. Nie roluje się. Świetnie i szybko wchłania się. Nie zostawia matu, ani kilograma tłuszczu.
Zapach jest ładny, nie nachalny, mocno wyczuwalny przez chwilę, a później znika. Wyczuwa tam najbardziej kwiat pomarańczy. Jeśli miałyście styczność z kremem do rąk Isany o takim właśnie zapachu to pewnie skojarzycie. Nie ma tutaj soczystych, świeżych nut pomarańczy, a jej kwiatu. 
Krem spełnia swoje podstawowe zadania. Bardzo dobrze nawilża. Świetnie radzi sobie ze suchymi skórkami. Skóra nie jest szorstka, sucha. W dodatku można odczuć wygładzenie i łagodzenie, jeśli posiadamy podrażnienia.
Krem prawie idealny. A czemu prawie, gdyż po pewnym czasie zapycha. Znalazłam na niego sposób stosowania go co jakiś czas. Krem mam od maja i stosuję z przerwami. Gdy zaczyna się coś dziać na twarzy odstawiam używam inny i tak na zmianę.
Odsunęłabym go całkowicie, ale ogromnie podoba mi się nawilżenie. Krem nie jest dla mnie za tłusty tylko taki w sam raz. A po drugie ciężko znaleźć dobry krem pod makijaż i ten także ma wielki plus ode mnie. Tylko irytuje mnie zapychanie. Dlatego trzeba uważać. Mimo to polecam Wam spróbować, gdyż Wasza skóra wcale nie musi tak zareagować. 

Krem można dostać za ok. 11zł w sklepie Fitomed
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...