poniedziałek, 27 lutego 2017

Ulubieńcy lutego 2017

Ła! znowu koniec miesiąca i znowu podsumowanie miesięcznej zabawy w ulubieńców i denko. Każdego miesiąca takie podsumowanie wiele daje. Wyłaniam swoje ulubione kosmetyki, a także dokumentuje denka kosmetyków, które zużyłam. Przy okazji Wy możecie zobaczyć na co szczególnie zwrócić uwagę na zakupach. Dziś tradycyjnie zapraszam na ulubieńców. Bo denko w tym miesiącu również syte. Ale o tym jutro jak się wyrobię:)
1-2.Stenders, Apple Blossom, Mleczko i żel. Chcąc być bliżej wiosny, ten duet pomoże Wam przybliżyć ją, a także umilić czas oczekiwania. Zapach fenomenalny. Wspaniały kwiat jabłoni, który zachwyca świeżością. Pisałam o tym duecie jakiś czas temu, więc opinię znajdziecie na blogu. Jednym zdaniem warto skusić się na tę serie która nie tylko zaspokoi potrzeby względem nawilżenia, ale także i względem zapachu, świeżości i tego wszystkiego co sprowadza wiosna. Cudowny zapach!

3.Dr Irena Eris, Matowa pomadka. Tak wiem, w tym miesiącu mat owładnął mną całkowicie. Delii pomadki również znajdą się w ulubieńcach, ale to zapewne w marcu. Teraz muszę jeszcze wspomnieć o tych fantastycznych pomadkach płynnych, które zachwycają kolorem i wykończeniem. Mój ulubieniec względem codziennych stylizacji i ten od święta i wyjść okolicznościowych.

4.Dottore, Płyn micelarny. O nim również pisałam ostatnio. Fantastyczny płyn micelarny, który spełnia wszystkie oczekiwania względem oczyszczenia, demakijażu, odświeżenia, a także braku podrażnień. Jedynie cena zbyt zaporowa.

5. IL Salone Milano, Profesjonalny krem wzmacniający kolor do włosów w odcieniu brązowym. Crema Riflessante. Ten krem do włosów wzmacniający odcień włosów najbardziej mnie zachwycił z kosmetyków tej marki. W linku znajdziecie odpowiedź co takiego zrobił.

6. Uroda, Kuracja Upiększająca. Świetny olejek do twarzy, który dobrze nawilża. Ma zbawienny wpływ na moją skórę. Wszystko się wchłania, skóra nie jest mocno tłusta stąd nasze polubienie się.

7. For Your Beauty, Drewniana szczotka do masażu. Świetna szczotka do masażu ciała na mokro bądź sucho. Cudownie wygładza skórę. Lubimy się dłużej niż miesiąc.

8. Kneipp, Bio Olejek do ciała. Wspaniale pachnący olejek do ciała, o mocnej sile nawilżania i działania względem blizn i rozstępów.

9. Floslek, Rozświetlające serum. Serum, które rozświetla, a jednocześnie wygładza, upiększa skórę. Nadając jej nieskazitelny wygląd.

10.Farmona, Dermiss, 04 NeuroLifting, Aktywny krem liftingujący. Uwielbiam ten krem, gdyż wchłania się błyskawicznie do matu, a jednocześnie spina skórę, tak jak liftingujące działanie. W dodatku lekko nawilża, co aktualnie mi potrzeba. Można go stosować również z serum jako dodatek. Idealnie współpracuje z podkładem. Przyjemnie i delikatnie pachnie. Jejku on nie zapycha, dlatego go tak kocham:)

Do każdej pozycji praktycznie jest link odsyłający Was do szerszej opinii na temat danego kosmetyku, bądź dodatku. Mam nadzieję, że pomoże Wam to w wyborze podczas zakupów:)

niedziela, 26 lutego 2017

Szara marynarka i jeansy

Marzy mi się już wiosna. Chciałabym porzucić ciężkie i ciepłe kurtki na rzecz wiosennych lekkich płaszczyków, czy skórek. Uwielbiam każdą porę roku, ale Przedwiośnie to najgorszy czas pomiędzy jedną a drugą. Aby umilić sobie czas oczekiwania rozglądam się już za wiosennymi ciuchami, a także butami.
Dlatego dziś na pierwszy rzut idzie bardzo fajna marynarka, która idealnie nadaje się na co dzień, do stylizacji tzw. casualowych, gdzie wygoda i swoboda wiedzie prym.
Na tak zwanym luzie, jednocześnie z klasą. Taki zestaw noszę i pod długą, ciepłą kurtką, a nawet i krótką, gdyż żakiet jest na tyle krótki, aby mógł się schować. Już mi się znudziły ciemne kolory. Czas rozjaśnić co nieco garderobę i swoje samopoczucie.

Torebka- manzana.pl
Sklep zmienił szatę graficzną i z tej okazji mają rabat dla klientek -20% zniżki na hasło: NOWA i przesyłkę free. Naprawdę warto skorzystać.
Marynarka naia.com.pl
Spodnie- nn
Bluzka- nn
Kubek- Pepco

Też rozglądacie się już za wiosennymi ciuchami, butami?

sobota, 25 lutego 2017

Delia Cosmetics, Matt Liquid Lipstick, Long Lasting, Matowa płynna pomadka do ust

Matowe pomadki to hit sezonu. Firmy konkurują między sobą, aby zaskoczyć nas nie tylko wspaniałymi odcieniami, ale także i doskonałym wyglądem, efektem, brakiem wysuszenia i ciekawą nazwą. Tym ostatnim Delia bardzo wysoko sięga. Kusi nas nowymi pomadkami płynnymi z wykończeniem matu.
Dostajemy je w 6 przepięknych klasycznych odcieniach, gdzie ich nazwy pochodzą od światowych, bardzo sławnych imion aktorek. Wspaniały pomysł.
01 Bridget - 02 Audrey - 03 Sophia - 04 Elizabeth - 05 Claudia - 06 Marylin

Niestety mój box pomadkowy nie zawierał nr 04 i nie zobaczycie go u mnie;/

01 Bridget to naturalny odcień nude. Taki dzienniak, dla większości nawet i pewniak.
Troszkę ten odcień jakby ważył się i wchodził w usta, podkreślając nie estetycznie. Uwidacznia to. Przy tych późniejszych odcieniach od 03 nie ma tego problemu. Tylko zauważyłam przy 01 i 02 mocne podkreślenie.
02 Audrey to mój faworyt w codziennym makijażu. Wspaniały różowy odcień. Szkoda, ze ma tę wadę podkreślania, mimo to nakładam odrobinę olejku na usta i jakoś tak zwuwnuje się i nie widać tego jakby wysuszenia ust. Bo niestety to podkreślenie sugeruje jakby wysuszenie. Ale tego wysuszenia ust nie ma.
03 Sophia to już bardziej taka zgaszona fuksja, mocniejszy róż. Tutaj już nie ma tego nieestetycznego podkreślania, wgłębień w ustach.
05 Claudia to już prawie czerwień, ale bardziej taka wiśniowa.
06 Marylin to prawdziwa wspaniała, klasyczna czerwień, choc moim zdaniem taka trochę malinowa. I to mój faworyt względem okazji bardziej wyjściowych, wieczornych. Fantastyczny odcień, bez wad. Idealny mat!
Opakowania zwracają uwagę. Są piękne, gustowne. Kuszą kształtem widocznym w środku, a mamy tam zarys pomadki. Fajny pomysł.
Aplikator jest lekko skośny. Raczej nie mam zastrzeżeń. Dobrze się nakłada nim płynną pomadkę.
Konsystencja wszystkich pomadek jest płynna. Ale nie jest to błyszczyk! Łatwo się je nakłada. Choć trzeba przyznać, że technika i precyzja przy nakładaniu jest bardzo ważna. Musicie mi wybaczyć pewne nie dociągnięcia. Gdy nakładam pomadki w ciągu dnia wydaje się, że jest idealnie, gdy zaczynam robić zdjęcia widzę ile niedociągnięć i precyzji mi brakuje.
Pomadki dość szybko schną, więc trzeba spieszyć się, ale także i uważać przy aplikacji. Producent zaleca używać konturówki, ale mam sposób na to, a mianowicie góra aplikatora oznaczam zarys ust, a później wypełniam resztę.
Po wyschnięciu jeśli nałożymy zbyt dużą ilość mogą pojawiać się zgrubienia, które po roztarciu ustami jakby rozwałkowują się. Choć w tym przypadku nie trzeba dużej ilości. Może to także mój błąd, gdyż mam taki nawyk, że po nałożeniu czegokolwiek na usta łączę je i wyrównuję jakby warstwę. Producent nie zaleca tego robić, stąd może pojawić się lekko inny efekt.

Pomadki posiadają prześliczny zapach. A to także atut.

Pigmentacja kolorów jest bardzo wysoka. Odcienie są świetnie napigmentowane, stąd ich wysoka jakość w kryciu. Wystarczy jeden raz nałożyć, a krycie jest perfekcyjne.  Ewentualnie dołożyć w nie które miejsca i już widać, że kolor świetnie pokrył usta. Z ilością warstw jak wspomniałam wyżej nie ma co przesadzać. Nadmiar tylko zaszkodzi.
Matowe pomadki Delii zaskoczyły mnie, gdyż są mega trwałe. U mnie, aż 4-5 godzin. Fascynujące jest to, że nie odbijają się na kubkach, sztućcach, a nawet po pocałunku. Cieszę się, że nie zostawiają śladów. Jedynie 06 Marylin lekko prześwituje, wręcz nie widocznie. Choć jak mam być szczera to jednak delikatnie. Mimo to nawet z tym subtelnym odciskiem są na wysokim poziomie względem trwałości jak i braku odbijania się. Teraz można swobodnie jeść i nie tracić koloru na ustach. Jak testowałam je podczas jedzenia to co chwila był zachwyt. Jem rosół i mówię WOW nie ma na sztućcach odbicia. Delikatnie pojawił się zarys, ale kolor był nie tknięty. Jadłam gorący rosół i co chwila do lustra, bo nie mogłam uwierzyć.
Podczas muśnięcia policzka, przy przywitaniu się itp. również nie zostaje ślad na skórze. Profesjonalnie!
Matowe pomadki mają to do siebie, że wysuszają usta. Zazwyczaj i u mnie pojawia się ten problem, nawet jeśli jest to kremowa pomadka. Nie wszystko mi pasuje. W przypadku tych matowych pomadek problem wysuszenia ust nie pojawia się. One jakby ściągają usta w ten efekt matu, ale ich nie wysuszają. Dopiero po zmyciu resztek pomadki lub całkowitym ściągnięciu koloru, a nie jest to takie łatwe, o tym poniżej. Odczuwam na ustach pewien dyskomfort w postaci braku nawilżenia i wtedy koniecznie muszę nałożyć balsam lub pomadkę ochronną, pielęgnacyjną.

Demakijaż matowych pomadek nie jest łatwy. W razie konieczności zmycia go poza domem, warto mieć ze sobą chusteczki nawilżane do demakijażu. Bo inaczej nie usuniemy ich. Podczas robienia zdjęć nakładając kolejne odcienie, a pomadka była jeszcze w całości na ustach musiałam użyć dodatkowo olejku, aby nawilżyć usta i dopiero „ściągnąć” kolor. Nie było to łatwe, ale po chwili wykonalne. Po demakijażu pomadki „schodzonej” łatwiej ją usunąć, ale jednak trzeba chwilę poświęcić.
W gruncie rzeczy po wyborze swojego ulubionego, klasycznego odcienia otrzymujemy piękny matowy efekt na ustach, którym możemy długo się cieszyć i czuć swobodnie.
Bardzo się z nimi polubiłam. To dopiero chyba moje takie drugie spotkanie z prawdziwym wykończeniem ust w macie. Moje usta zdecydowanie lepiej się prezentują. Widać ich prawdziwy wygląd.
Należy również pamiętać, aby nie stosować pomadek na suche, spierzchnięte usta, gdyż to, że nie wysuszają to nie znaczy, że pielęgnują. Warto wcześniej zadbać o ich pielęgnację, a później cieszyć się cudownym efektem.

Delia wyróżnia się na tle innych swoim pięknym opakowaniem, a także nazwą odcieni sławnych aktorek.

Pomadki możecie dostać w niskiej cenie ok.15,90zł/szt. 
 
Wiem, że ciężko jest z dostępnością, dlatego kieruję Was do sklepu Delii , a także do zakładki gdzie kupić, aby każdy mógł nawet stacjonarnie podpatrzeć odcienie.

piątek, 24 lutego 2017

Winter Spa by Shiny Box + Elfa Pharm Box

Winter Spa to lutowa edycja Shiny Boxa, która ma na celu pielęgnację zimową. Wprawdzie zima się kończy, choć trwa. To taka edycja bardziej mi pasuje na styczeń. Mimo to pielęgnacja o każdej porze roku jest ważna, więc nie marudzę już. Choć z mojego marudzenia czasem wychodzi coś dobrego. Zazwyczaj mamrotałam, że po przejściu paczka była w opłakanym stanie, pudełko rozmiażdżone, flaki na wierzchu, a nawet kosmetyki rozwalone, rozlane itp, itd. Tak, tak Poczta Polska to zdolne bestie w niszczeniu paczek. I mówi to córka listonosza! A tu proszę Shiny Box zadbał o dodatkowe zabezpieczenie jakim jest pudełko w pudełku. Bardzo mi się to podoba. Bo jednak Shiny bierze sobie do serca nasze mamrotanie i wprowadza wiele zmian oraz stara się zaspokoić nasze potrzeby. A jak dobrze się orientujecie każdy ma je inne. Mimo, iż pewnie ponieśli dodatkowe koszty w opakowaniach to jednak doceniam ten fakt, że wszystko przyszło w całości. W stanie nienaruszonym. Brawo!
Pewnie dziwi Was dwa pudełka. Otóż w jednym jest tradycyjna/standardowa wersja Shiny Boxa, a w drugim możecie podglądnąć co otrzymałam jako Ambasadorka.

Zaczniemy od klasycznej wersji Shiny Box. Zawartość różni się od innych.
1. Elfa Pharm, Vis, Plantis Peeling do ciała z filtratem ze śluzu ślimaka, produkt pełnowymiarowy, cena: 14,99/200ml
Już raz miałam ten peeling, choć w wersji nawilżającej. Miło wspominam, więc fajnie będzie spróbować teraz odżywczą serię.
2.IL Salone Milano, Maska do włosów farbowanych, produkt pełnowymiarowy, cena: 29,99zł/250ml
Aktualnie testuję te kosmetyki. Kilka postów wstecz możecie poczytać o innej serii. O tej masce będzie wkrótce.
3. Delia Cosmetics, Good Foot. Musujące kulki do kąpieli stóp, produkt pełnowymiarowy, cena: 7,60zł/opak.
Kulki ciekawie się prezentują. Zobaczymy jak się sprawdzą. Kiedyś miałam krem do stóp z tej serii, ale jakoś szybko się rozstaliśmy.
4. Mama's, Krem do pielęgnacji biustu. Cena: 59zł/125ml
Kremów do biustu nigdy za wiele. Chętnie spróbuję.
5. Oeanic, AA, Maska węglowa oczyszczająca + kremowa maska nawilżająca, produkt pełnowymiarowy, cena: 6zł/2 saszetki 8ml
Maska węglowa? Brzmi fajnie. Tym bardziej, że po tej z Bielendy chętnie zobaczę jak ta sobie radzi.
6. Elfa Pharm, Żel pod prysznic Green Pharmacy, produkt pełnowymiarowy, cena: 8,99zł/500ml
Uwielbiam żele i ciesze się, że znowu żel zjawił się w boxie:)
7. Pixie Coasmetics, korektor pod oczy, produkt pełnowymiarowy, cena: 48zł/szt.
Mam ten korektor w jaśniejszym odcieniu, który też pojawił się w jakimś boxie Shiny, bodajże z pudełka Inspiredby. Bardzo go lubię. http://zakreconyswiatwery.blogspot.com/2016/10/pixie-cosmetics-reviving-under-eye.html
8. Kosmetyczna niespodzianka 1z4
Mi trafił się Intensywny preparat odbudowujący Liquid Gold
W moim boxie jest jeszcze maseczka Mincer, która otrzymałam jako Ambasadorka. Jak widzicie z tego tytułu są same przywileje:)
Shiny Box także pomyślał o relaxie
- Cup and you, Herbata
- Consonni, Ciastko owsiane
I jeszcze zawartość Boxa Elfa Pharm. A w nim same wspaniałości, które także nie są mi obce. Gdyż ten wielki balsam i serum mam od dawna, choć o innym zapachu i przeznaczeniu. Krem do stóp i maskę chętnie poznam.
Tak wiem Elfa Pharm opanowało Shiny Box. Ale to wcale nie jest źle. Kosmetyki są godne zakupu/spróbowania. Bardzo je lubię.

Całość oceniam wysoko, gdyż pudełko wypchane jest po brzegi ciekawymi kosmetykami. W moim przypadku trafiło się tak, że większość znam. Mimo to jest to zawartość, która od dłuższego czasu była upragniona. Mam nadzieję, że marzec także przyniesie samo zadowolenie.
Jeśli Wam również podoba się lutowa wersja to można ją jeszcze zamawiać shinybox.pl
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...