czwartek, 8 grudnia 2016

Dove, Odżywcza pielęgnacja z Marokańskim Olejkiem Arganowym

Sucha skóra to problem wielu kobiet i nie tylko. Dlatego Dove wprowadziło świetną serię z Marokańskim olejkiem Arganowym. Seria kosmetyków odżywi skórę i dostarczy jej odpowiednie składniki, które zadbają o odwodnioną skórę. Czy jest tak faktycznie? Przekonajcie się.
Dove do tej pory nie zawiodło mnie i tak samo dzieje się tutaj. Seria z olejkiem Arganowym to na prawdę świetna seria, która przynosi skórze podczas kąpania się dużą dozę nawilżenia, z odżywieniem. Zaspokaja podstawowe kryteria i potrzeby względem suchej i wysuszonej skóry.
Czynniki wewnętrzne jak i zewnętrzne nie sprzyjają wrażliwej, suchej skórze, która traci wiele. Z tego typu kosmetykami warto zadbać o jej nawilżenie.

Nowa linia kosmetyków Dove, do której w skład wchodzą: żel, olejek i mydło pomaga zwalczać problem skóry suchej. Nie tylko badania to potwierdziły, ale i duże grono kobiet stosujących kosmetyki Dove. Sama cenię je bardzo.
Olejek pod prysznic z Marokańskim Olejkiem Arganowym.
Podczas stosowania z tłustej oleistej, gęstej konsystencji przeobraża się w kremową, delikatną piankę. Wszystko za sprawą wody, podczas której zmienia się konsystencja. Zostawia na skórze bardzo subtelną warstwę ochroną. Delikatny film, który nie lepi się i nie klei.
Olejek zmiękcza skórę, wygładza ją. Świetnie nawilża, odżywia. Skóra staje się elastyczna, miękka, odporna na wysuszenia. Zdecydowanie odczujemy natychmiastową odnowę. Jest to jedyny kosmetyk z całej trójki, po którym w szybki sposób otrzymamy złagodzenie i ukojenie podrażnionej skóry.
Co prawda mydło i żel również posiadają te same składniki, ale to olejek ma tę moc odżywienia i ochrony znacznie najsilniejszą.
Kremowa kostka z Marokańskim Olejkiem Arganowym.
Mydło Dove to nie tylko pielęgnacja dłoni, ale także i twarzy. Dove proponuje stosować je do twarzy, ale szczerze to darowałam sobie ten krok z wielkiej obawy, oj wielkiej. Mydło jest kremowe i cudownie oczyszcza skórę, nadając jej delikatności, oczyszczenia, a także i delikatnego nawilżenia. Zostawia dłonie intensywnie pachnące, co powoduje zabicie brzydkiego zapachu, który chcemy zmyć. W mojej łazience kremy Dove często się pojawiają. Zazwyczaj zmieniam zapach. 
Uwielbiam czuć na dłoniach kremową konsystencję. Boli mnie tylko ich wydajność. Ale coś za coś. Lepiej mieć kremowe cudo, które potrafi zmyć brzydki zapach, zadbać o skórę dłoni, nie wysuszyć, ale także i zostawić na dłużej piękny zapach. Niż długotrwale mydło, które po pierwszym użyciu zaczyna pękać w mydelniczce.
Żel pod prysznic z Marokańskim Olejkiem Arganowym.
Żel posiada łagodną formułę, która delikatnie oczyszcza skórę, ale skutecznie. Jego kremowa konsystencja, subtelnie się pieni. Skóra jest delikatnie miękka, gładka, przyjemna w dotyku. Czuć zdecydowanie różnicę między żelem Dove, a zwykłym żelem.
Cała seria Odżywczej pielęgnacji z Marokańskim Olejkiem Arganowym posiada przyjemny, dosyć mocny, wręcz intensywny zapach olejku arganowego. Jest jakby perfumowany. Czuć w nim drzewo sandałowe, przeplatające się z drzewem cedrowym. A także występują cytrusy i orientalne przyprawy. Mieszanka dość wybuchowa, choć zdecydowanie przyjemna dla nosa. Pod wpływem ciepłej wody, uwalniają się cudne nuty zapachowe, które przez swoją zmysłową barwę rozluźniają ciało i umysł.

Produkty do kąpieli są bardzo skuteczne, a jednocześnie delikatne dla suchej i wrażliwej skóry. Dostarczają im odpowiednich wartości, aby zaspokoić suchą, spierzchniętą i odwodnioną skórę. Która traci odpowiednie ph podczas mycia od twardej wody, a także od suchego powietrza w domu, jak i wiatru, mrozu.

Stosowanie produktów do kąpieli to czysta przyjemność, codzienny rytuał, który pozwala zrelaksować się, zmyć nie tylko brud i zanieczyszczenia, ale także i zły humor. Bo po takiej dawce zapachu uśmiech szybko wraca na twarz. Uwielbiam produkty do kąpieli stąd mój zachwyt nie ma końca. Nie tylko pod względem zapachu, ale także i zbawiennym działaniem nawilżającym dzięki Marokańskiemu Olejkowi Arganowemu. Warto dać skórze to co najlepsze.

*Olejek kosztuje 17,99zł/200ml, żel 12,99zł/250ml, a mydło 3,99zł/100g

środa, 7 grudnia 2016

DIY: Wianki, wianuszki... i inne ozdoby świąteczne

Co roku tworzę kolejne wianki, które coraz bardziej od poprzednich mi się podobają.
W tamtym roku prym wiodły ze sztucznych gałązek choinki. 
W tym roku wyszło jeszcze inaczej, bo wykonałam je zupełnie przez przypadek z gałązek dzikiego wina. Nie wiedziałam, że tak świetnie nadają się na wianki. Są giętkie, elastyczne i idealne do tworzenia różnych figur.Kiedyś próbowałam z patyków wierzby, ale trafiłam na stare oporne patyki, które nie były tak giętkie i elastyczne.
Wykonanie jest banalnie proste. I sama się dziwię, że w nie całą godzinę uwiłam 5 (nie wszystkie zostały ukazane na zdjęciach) wianków. Dekorację zostawiłam sobie na kolejny dzień.
Trochę dekoracji i zmienia postać rzeczy. Choć takie puste też wspaniale dekorują miejsca, w których się znajdują.
Pokusiłam się jeszcze o wianek z szyszek świerka. Jest chyba najładniejszy, choć uroku tym z naturalnych gałązek nie można odjąć.
Te słomiane kręgi/oponki/podkłady czy jak tam wolicie nazwy można dostać w kwiaciarni za 3zł. Co ciekawe styropianowe są za 5zł! O zgrozo!. Niby na allegro chodzą po ok.2zł. Ale przy jednym zakupie nie opłaca się.
Z resztek szyszek zrobiłam ciekawe gwiazdki. Całkiem fajnie wyglądają. Na tej pełnej pewnie pojawią się jeszcze jakieś dodatkowe dekoracje. Bo tak jakoś pusto.
Kolejnym pomysłem była girlanda z szyszek. Planowałam ją w tamtym roku, lecz niestety nie udało mi się jej wykonać. Chyba z powodu czasu, bo za późno się zorientowałam, że chcę taką:D
Tanią metodą można przyozdobić fajnie dom. A girlanda jest właśnie takim prostym i szybkim sposobem na zrobienie z niczego czegoś.
Kilka szyszek, sznurek, klej, ewentualnie sztuczny śnieg do ozdoby. I gotowe. Pięknie wygląda zawieszony nad oknem, koło okna np. zwisający z karnisza lub na lustrze, albo nawet na kominku.
Kilka lat temu wykonałam już taką kule na patyku z szyszek. W tej chwili zupełnie inaczej bym zrobiła. I dokładnie właśnie taką wykonałam. 
Będąc w kwiaciarni widziałam taką kulę za 75zł! Boże, a przecież samemu można wykonać zupełnie do 10zł. Ale uwaga! Tylko wtedy gdy drzewo i szyszki macie w domu i nic za nie nie zapłacicie. To wtedy koszt doniczki, drobnych dekoracji, kokardy i kleju nie wyniesie powyżej 10zł. 
I dla porównania z tamtego roku. Choć już ją poprawiłam, bo tamta już mi się nie podoba. Dodam później zdjęcie, bo zapomniałam zrobić.
Ten rok przynosi wiele ciekawych pomysłów, a kolejny z nich to taka sobie naturalna choinka. Wykonana z tego co daje natura. 
Czyli plaster drzewa, na nim kołek z drzewa, a później na gorąco kleimy szyszki. Dodałam mech, trochę drobnych gwiazdek i jeszcze dużą. I delikatnie, bardzo subtelnie spryskałam sztucznym śniegiem. 
Ciekawa jestem czy te pomysły się Wam podobają?
Robicie w swoim domu własnoręczne ozdoby? Czy wolicie kupić i dać szansę innym zarobić:P?

wtorek, 6 grudnia 2016

Labrayon, Szampon i balsam do włosów z zielonej glinki

Moje włosy potrzebują objętości, która mile jest widziana z odświeżeniem. Dla uzyskania lepszej fryzury tylko takie spełniają moje oczekiwania. Nie lubię oklapu i przylizania. Dzięki pudełkom typu Shinybox.pl czy Inspiredby.pl można poznać wiele ciekawych firm. I właśnie tak się stało, że dwa produkty do włosów z zielonej glinki stworzyły duet doskonały do moich włosów.

Szampon z zielonej glinki ma jasno niebieską konsystencję, rzadką. Pieni się lekko, nie plącze włosów. Raczej ma takie właściwości, które pomagają rozwiązać ten problem. Choć po umyciu są delikatnie tępe. Razem z odżywką tworzą duet idealny, który nawzajem się uzupełnia.

Ciekawi Was zapach. Niestety nie potrafię go określić. Jest taki specyficzny, a zarazem oryginalny. Jak po wyjściu od fryzjera. Ale nie przeszkadza mi, pachnie przyjemnie.
Szampon dedykowany jest do włosów cienkich, pozbawionych objętości. Zdecydowanie sprawdza się jego skuteczność. Włosy są odbite od nasady, wyglądają świeżo od mycia do mycia ( w moim przypadku co drugi dzień). Wcześniej nie przetłuszczają się. Zachowanie objętości jak i świeżości jest na wysokim poziomie czego najbardziej oczekuje i cieszę się, że spełnia obietnice. Tym bardziej, że cena szamponu jest wysoka i nie martwię się, że wydałam pieniądze na nic. Mimo to jak za szampon to cena jest wygórowana.

Jeśli chodzi o oczyszczenie dobrze zmywa brud i zanieczyszczenia, radzi sobie nawet z kosmetykami do stylizacji włosów (typu lakier, odżywka, suchy szampon).

Denerwuje mnie opakowanie. Niby to żaden problem, ale te litery po kilku razach zwyczajnie ścierają się i strasznie to wygląda na półce/wannie z innymi kosmetykami. Jakbym latami używała tego produktu, a raczej nie używała. Mogłyby być bardziej stałe. Tym bardziej, że na zdjęciach jeszcze jako tako wyglądają, ale po używaniu dłuższym praktycznie ich nie widać. Przy denko jeśli nie zapomnę nie będę wiedziała nawet co to było:P
Jestem bardzo zadowolona z tego szamponu. Mimo, że włosy są lekko tępe po umyciu, odżywka załatwia sprawę. Wszystko z umiarem, aby nie przesadzić. Poprawne działanie objętości i świeżości jakie daje mi ten szampon jest skuteczne. Ciesze się, że obietnice zostały spełnione.

Odżywka ma taki sam kolor, ale jest bardziej gęsta, kremowa. Wchłania się dobrze.
Jej zadaniem jest zregenerowanie włosów. Zdecydowanie ułatwia rozczesywanie ich. Dobrze na nie wpływa nawilżając je. Nie dociąża zbyt mocno, choć staram się używać jej z umiarem, aby zbyt nie dociążyć włosów.
Włosy po tym duecie wyglądają bardzo dobrze i o dziwo tego tępego efektu po szamponie, wraz z odżywką błyszczą. Nie są do końca sypkie, bo objętość działa swoje, ale mi to pasuje. W moim przypadku zbyt sypkie włosy równa się klęska oklapu:) Także tutaj nie ma tych nie przewidzianych efektów.

Seria zaskakuje ciekawym kolorem konsystencji, a także skutecznym działaniem. Jeśli macie proste i cienkie włosy, potrzebujące objętości ten duet, a zdecydowanie szampon pomoże uporać się z problemem. Moim włosom pasuje i to wielki sukces. Zwykłe szampony zwykłymi, które mogę stosować na co dzień lub gdy nie wychodzę, a tego typu z objętością wybieram na ważne wyjścia.

Szampon pojawił się 1 edycji „Naturalnie piękna”. Jestem oczarowana tymi pudełkami, można tam znaleźć same perełki, i oto kolejne z nich. Natomiast odżywka była w marcowej edycji Shiny boxa.
Szampon kosztuje ok.50zł/200ml, a odżywka tylko 18zł/100ml. Nie wiem skąd tak rozbieżność cenowa. Może przez pojemność, choć zazwyczaj jest tradycyjna względem innych produktów.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Moje pierwsze zamówienie Zaful

We wczorajszym wpisie Foto mix na pewno zauważyliście zdjęcie, na którym ukazałam swoje pierwsze zamówienie z zaful.com. Widziałam dużo osób, które często tam zamawiają. Sama byłam ciekawa jak z jakością. I powiem Wam, że wybrałam rzeczy, które świetnie wyglądają na żywo jak i na zdjęciu. Są dobrej jakości, nie byle jakiej. Choć przy wyborze ubrań zawsze jest problem. O tym niżej.


Moje serce skradła ta piękna beżowa torebka w stylu boho z frędzlami. Jest naprawdę solidna i nie wygląda tandetnie. Mam nadzieję, że podczas noszenia nie sprawi kłopotu. Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia:D ---torebka---
Swetrem jestem niestety rozczarowana, gdyż wybierając rozmiar 36 byłam pewna o odpowiednim rozmiarze. Długość się zgadza jest ok taka jak chciałam, ale szerokość. No kurde dwie Wery by tam weszły. Za szeroki. Więc trzeba uważać przy odzieży.Aktualnie jest dużo przeceniony jakby ktoś był zainteresowany ---sweter---
I jeszcze choker. Marzył mi się taki długi jak sznurówki:) I ten jest idealny. Piękny, kobiecy, zmysły. Jej:) --choker--
Jak na moje pierwsze zamówienie jestem zadowolona, choć nie trafiony rozmiar swetra trochę boli. Bo sweter jest super. Może być noszony w stylu oversize. Choć niezbyt bardzo przepadam za szerokimi ciuchami. Z reguły pogrubiają mnie. A nie tyle starałam się schudnąć i dojść do takiej wagi jaką mam aktualnie, żeby teraz nosić ponownie za szerokie rzeczy.
Na pewno pokażę Wam te ciuchy na sobie, bo planuję w tym tygodniu wybrać się na zdjęcia. 

Jeśli chodzi o wysyłkę czekałam ok.2 tygodnie. Mimo to i tak wybierałam rzeczy z krótszym terminem. 

Zainteresowało Was coś?
Jakby co linki bezpośrednie są przy danej rzeczy

niedziela, 4 grudnia 2016

Foto Mix 11/2016

Całe szczęście, że listopad się zakończył, ale po kilku zdjęciach wygląda jakby był grudzień. Wielkie przygotowania do świąt: wicie wianków, dekoracje, diy itp. zwiastują ten czas, który zbliża się wielkimi krokami. Ale za nim będzie o nim mowa, zobaczcie jak było w listopadzie.
1. Przyjemne wieczory
2. Nowości Lirene
3. Jesienny look z ciepłą kurtką bonprix.pl
4. W domowym zaciszu
5. Zima kurtka i czapka ebutik.pl
Jeśli macie ochotę skorzystać z kodu to zapraszam
Kod zniżkowy to: SWIATWERY55
Kod -55% działa na wszystkie rzeczy z kategorii NOWOŚCI oprócz butów. Zniżka naliczana jest od ceny podstawowej. 
6. Ciasto i książka
7. Pyszne popołudnie
8. Jesienny look
9. Dziennik 3 letni otwarte.eu można kupić tu empik.com
 10. Pyszny donaut
11. Jesiennie
12. Rossmannowe hybrydy
13. Roksa
14. Sweterkowy look
15. Wainki, wianuszki zaczęłam działać
16. Tyle przytargałam z biblioteki:P
17. W domowym zaciszu
18. Pojawiają się pierwsze świąteczne dekoracje
19. Książkowo
20. Wieczorowo
21. Zakupowo w Pepco
22. Mamy Śnieg!
23. Herbatka z miodem w nowym kubku. Oczywiście z Pepco
24. Cudności z promees.pl
25. Moja nowa cudowna z manzana.pl
26. Chwile z książką
27. Moja choinka
28. Ogród otulony pierzynką
29. Łatwopalni, genialna książka i świetne rajstopy sara-rajstopy.pl
30. Świąteczny misz-masz z domowe_brudy.pl Polecam tyle cudności do domu 
31. W domowych zaciszu
32. Przed domem śniegowa frajda
32. Znowu książka. Książkomania:P
33. Nowe buty. Cudowne muszkieterki redpumps.pl
34. Pora na herbatkę z Teekanne
35. Nastrojowo
36.  Świetne łyżeczki z  instagram.com/domowe_brudy
37.  Gwiazda Pepco wieczorem
38. Katarzyna Michalak i jej nowa książka Leśna Polana. Świetna! 
39. Koktajlowo
40. Kawa
41. Ramiączka promees.pl w akcji
42. Coś na słodko
43. Pierwsza niedziela adwentu.
44. Realizacja kolejnego pomysłu
45. Szalona książka
46. Kolejny świąteczny wystrój
47. Kawa się należy
48. Home Decor
50. Cudności z passio24.pl
51. Drewnanie ozdoby z instagram.com/domowe_brudy
52. Tak przyjemnie
53. Moje pierwsze zamówienie z zaful.com


Jeśli chcecie być ze mną na bieżąco,
zapraszam na IG  

sobota, 3 grudnia 2016

Denko: Listopad 2016

Czas na denko, które na pewno Was zaskoczy ilością kosmetyków zużytych. Nie przez miesiąc, w danym miesiącu ważna kwestia. A po drugie jest trochę też wyrzutków, które zastanawiałam się czy dodawać, bo nie raz i tak wyrzucam przeterminowane kosmetyki, bez zrobienia zdjęć. Ale, że to podkłady to może kogoś coś zainteresuje.
1. Nivea, Caring Shower Silk Mousse. Cudowna kąpiel z pianką, o wspaniałej gęstości, przyjemności. Fajnie pachnie, dobrze oczyszcza. Uwielbiam te pianki.

2-3. Stenders, Shower gel i shower cream. Dwie wersje żeli, które różnią się konsystencją. Najlepsza dla mnie to wersja żurawinowa. Otumania zapachem, dobrze się pieni, oczyszcza, odświeża. Wersja borówkowa tez jest niczemu sobie, ale chyba ten zapach nie przekonuje mnie do siebie.

4. Le Petit Marsheillias, Kremowy żel pod prysznic, Malina i Piwonia. Przyjemny kremowy żel pod prysznic. Ładnie pachnie, dobrze się pieni, piana jest gęsta. Dobrze oczyszcza. Bardzo lubię żele LPM
5. Lirene, Ujędrniający Witaminowy olejek do ciała. Świetny olejek do nawilżania ciała. Pachnie zmysłowo, kobieco. Dobrze nawilża, odżywia skórę, szybko się wchłania. Uwielbiam skóre po nim jest gładka, miękka, przyjemna w dotyku i cudownie pachnąca.

6. Kneipp, Ujędrniający olejek do ciała „piękne ciało” Musiałam się śpieszyć z użyciem tego olejku, gdyż data ważności jest krótka, a przy dłuższym „leżakowaniu” zaczął zmieniać się zapach. I już nie było tak ładnie. Reszta wylądowała w kąpieli wodnej. Lejek dobrze się wchłania, nawilża skórę, wygładza. Może lekko ujędrnia. Fajny

7. Mokosh, Oleje do ciała, Pomarańcza z cynamonem wersja limitowana. Był to produkt z Shiny Boxa. Bardzo tłusty olejek, który dostarcza skórze ogromnego nawilżenia, odżywienia. Skóra jest w świetnej formie. Ale nie wszyscy będą lubić taką ilość tłuszczu. Na wielki plus cudowny zapach, zapach świąt:) A one tuż tuż.

8. Dove, Creame Oil. Mydło z nowej serii z olejkami. Cudownie pachnie. Ostatnio Dove wprowadziło intensywne zapachy, które są jak perfumy. Wspaniały zapach, dobre oczyszczenie, brak wysuszenia, ale za szybko się kończą;/
9. Floslek, Krem do rąk i paznokci. Przyjemnie pachnący krem do rąk o zapachu migdałów. Cudo. Dobrze nawilża, zmiękcza skórę, wygładza.

10. Evree, Instant Help, Krem ratunek dla rąk. Genialny krem do rąk, który błyskawicznie radzi sobie z wysuszonymi dłońmi. Nawilża, odżywia, wygładza, łagodzi suchą skórę i podrażnienia. Szybko się wchłania, ładnie pachnie.

11. SheFoot, Serum ultra regeneracyjne. O nim pisałam ostatnio, niestety porażka. Samo serum nie działa nic, w czasie zmiany można się nabrać na jego dobre nawilżenie. Krem z tej firmy jest znacznie lepszy.

12. Nobleihealth, Suplement diety, który używał mój mąż. Miał za zadanie łagodzić objawy stresu i dodawać energii. Faktycznie mniej stresu, ale nie zawsze tak było. Choć teraz mąż zauważył, że więcej się denerwuje. Czyli jednak jakieś tam minimalne objawy stresu łagodził.

13. Rexona, Shower Clean. Dla mnie najlepsza wersja skutecznej Rexony, nawet ta nowa nie równa się tej. Ślicznie pachnie, nie zostawia plam, i przede wszystkim chroni przed nadmiernym poceniem się. Pachy są suche, świeże.
14. Nivea Styling spray, Volume Care. Świetny lakier do włosów, który utrzymuje je w ryzach, a jednocześnie są elastyczne nie jak drut. Stosuję do okiełzania grzywki i bardzo sobie chwalę tę wersję. Dodatkowo lakier ładnie pachnie, nie drażni nosa, ani gardła podczas aplikacji. Grzywka wytrzymuje cały dzień, a jak jej nie ruszę grzebieniem to nawet i na drugi dzień jest w eleganckim stanie. Można mu przypisać świetną trwałość.

15. Farmona, Tutti Frutti, Szampon Collagen pro color. To takie owocowe szampony, które nadają się do normalnych włosów. Spełniają podstawowe obietnice. A przy okazji fenomenalnie pachną. Tutti Frutti jest znana ze wspaniałych zapachów, a wersja do włosów rozwala system. Włosy są świeże pachną owocowo, słodko. Jeśli chodzi o zachowanie coloru nie wypłukuje go szybko, ani też nie zachowuje jakoś specjalnie trwałości. Ale za to włosy cudnie błyszczą.
16. Stenders, Delikatny scrub do twarzy o zapachu różanym. Bardzo drobniutkie drobinki, które są delikatne dla skóry. Oczyszcza, wygładza skórę, nadaje przyjemnej miękkości.

17. Yoskine, Duo-hialurownowy, Płyn micelarny. Zbyt mocno pachnący, zbyt mocno podrażniający (piecze skóra, pieką oczy). Zbyt słabo oczyszczający. Niestety porażka. Wykończyłam do czyszczenia pędzli, gąbek.
18. Pierre Rene, Skin Balnce, Mój ulubiony podkład doskonale kryjący, który daje efekt Photoshopa. Jest dosyć ciężki, genialnie kryje, odcień całkiem mi pasuje. Utrzymuje się długo na twarzy, nie ściera się. Matuje nawet lekko skórę, uwielbiam efekt jaki mi daje.

19. Etree Belle, Konturówka do oczu. Super czarna konturówka. Bardzo trwała, nie rozmazuje się, utrzymuje długo na oku. Diabelnie droga, ale udało mi się ją mieć z Shiny Boxa. Jak zwykle Shiny Boxa wymiata, bo można poznać różne marki w niskiej cenie.

20. Joko, Wodoodporny Eyeliner. Całkiem dobry eyeliner dla osób, które nie wymagają. Czarny odcień, długa trwałość. Jeśli precyzyjna kreska to i duże zadowolenie.

21. Bell, Potrójne cienie do powiek. Kurcze to chyba moje pierwsze cienie, które wykończyłam do końca. Świetne odcienie, dobre napigmentowanie kolorów. Brak blaknięcia. Świetne.

22. Celia, Efekt total 3w1. Bardzo lubiłam ten tusz. Zdecydowanie silikonowa szczoteczka do mnie przemawia, krótkie włosie. Rzęsy były świetnie rozdzielone, wydłużone, trochę mało podkręcone, ale to i tak dużo za taki tusz w niskiej cenie. Podobał mi się efekt taki naturalny na co dzień. Nawet i na wieczór przy większej ilości warstw, które nie kleiły się potrafił zdziałać cuda:)
23. Isana, Young, Chusteczki kokos&mango. No cóż oczyszczające chusteczki to nie są, zbyt słabe i mało skuteczne. Do czyszczenia dłoni owszem, ale nie twarzy i makijażu. Za słabe. Zapach bardzo delikatny i więcej jest mango niż kokosa.

24. Cleanic, Chsuteczki do higieny intymnej. Super comfort. Bardzo lubię te chusteczki. Są skuteczne, a jednocześnie delikatne. Nie podrażniają, ładnie pachną, bardzo subtelnie.

25. Balmx, White Shock, Świetna paska do zębów. Kurczę szkoda, ze taka mała ilość była w Shiny Boxie. Podobała mi się niebieska wersja. Odświeżała, czyściła zęby. Wystarczyło na kilka razy i nie czułam nie przyjemnego osadu na zębach w ciągu dnia.

26. Yope, Mydło kuchenne, Goździk. Próbka. Dobrze oczyszcza, ale zapach to zupełnie jakiś taki dziwny nie goździkowaty:P zupełnie nie dla mnie, nawet jeśli to mowa o mydle do rąk.

I jeszcze wyrzutki przeterminowane, w których zostały śladowe ilości kosmetyku, ale jednak na kilka razy by jeszcze były.

Lirene, City Matt. Podkład świetnie krył, nawet dobrze matował, wygładzał skórę. Po czasie jednak stwierdziłam, że odcień niezbyt dla mnie.

Pharmaceris, Fluid ochronno-korygujacy. Całkiem dobrze kryje, nie najgorzej wygląda na twarzy. Ale po jakimś czasie zauważyłam, że lubi mi zapychać skórę;/ Masakra
Bell, Cover Make-up Matt & Ideal skin. Taki średni podkład, trochę ciemny na te porę roku. Słabo kryje. Bez szału. Szybko o nim zapomniałam. Bell ma zdecydowanie lepsze fluidy.

Under Twenty, Fluid Matujący, Dobrze matuje, średnio kryje, ciemny;/

I to wszystko. Sporo, ale część kosmetyków używają ze mną chłopaki, stąd więcej żeli czy szamponów.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...