Lirene Kids Mleczko ochronne do opalania spf30

Cześć dziewczyny

W końcu nastał piękny słoneczny czas, już prawie wakacyjny, filtry już dawno poszły w ruch, a dziś chce właśnie o nich napisać, a raczej będzie to post kierowany do mam dla ich dzieciaczków. W tamtym roku pod koniec wakacji udało mi się wygrać świetny zestaw Lirene Dermoprogram Kids, dla syna i mineralne emulsje dla siebie. 


 Co prawda słonko tak bardzo już nie świeciło, ale mimo to używaliśmy filtry, bo jak wiadomo promieniowanie nie jest groźne tylko mocne, ale i także przez mniejsze. Ale do rzeczy, wtedy nie byłam pewna jeszcze tych działań jakie miały dać te kosmetyki. Dopiero po mocnych majowych weekendowych nasłonecznieniach i teraz mam wyrobione zdania. Filtry nie są aż tak wysokie, bo tylko spf20 i 10. Z czego używam tylko20 i dla dzieci spf30. Ale naprawdę chronią. A  dziś skupimy się na spf30.

Mleczko ochronne Kids  
do opalania 
wysoka ochrona spf30




Chociaż zabraniam synowi opalania się to i tak jest narażony na jego działanie, chociażby bawiąc się na dworze, to zawsze wychodząc z domu gdziekolwiek do sklepu, lub na chwilę wyskoczyć po coś. To zawsze, ale to zawsze nakładam na niego oto ten kosmetyk na ciało. Odkąd tak robię, nie spotkało nas żadne spalenie czy poparzenie skóry, czy też jakieś dodatkowe zaczerwienienie nic! Więc polecam jak najbardziej.


I tutaj przypomina mi się ostatnia rozmowa moja z koleżanką, której dziecko było poparzone na plecach i buzi. Wyglądało okropnie jak ruska babka, która ma czerwone policzki, na pewno kojarzycie takie „babuszki”, matrioszki bodajże tak się nazywają (wyciąga się od największej do najmniejszej) jak źle nazwałam to mnie poprawcie. Wtedy zdziwiło mnie zachowanie matki, która stwierdziła „ ja i filtry, no co ty”. Wow takie podejście jeszcze do dziecka , dla mnie nie zrozumiałe. Ale jak ważniejsze są inne rzeczy niż ochrona dziecka to sorry. W sumie nie moja sprawa, ale nie wyobrażam sobie, aby m mogła taką krzywdę zrobić swojemu synowi. Zawsze oto dbam, zresztą o wszystko co się wokół niego kręci. Ale wracając do kosmetyku. Ważne, że działa.

 








Dodatkowe informacje to takie, że mleczko jest białe, nie bieli aż tak bardzo, konsystencja jest lekka, nie gęsta, ale też nie rzadka ,trochę tłusta, dobrze się rozsmarowuje, szybko wchłania,  nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha. Mleczko jest bez zapachowe, a szkoda, bo firma ma bardzo ładnie pachnące kosmetyki z filtrami. Ale nie czepiam się, bo działa i to jest to co powinno mieć każde dziecko w swojej pielęgnacji do ciała.


Używałam nawet na twarz dziecka, bo nie miałam jeszcze żadnego kupionego kosmetyku wtedy do twarzy (ale już testujemy też z tej serii krem i powiem w skrócie jest genialny) i nie zapchało, a ochrona była taka sama jak na ciele. Aha jest wodoodporne, nawet zabawa w basenie, nie przysporzyła kłopotów skórze. Wiadomo w wodzie i kolejne wyjście z domu poprawiam aplikację mleczka czy kremu z filtrem. tak na zaś, aby nie było, że znikło, a tak mam pewność, że jest i działa.

Z tym mleczkiem nie musimy się obawiać, że nasze dziecko opali się, nie dostanie żadnych podrażnień ani nawet zaczerwienienia. Bo ma świetną ochronę.
Są dobre, bo nasze polskie, opakowanie jest za foliowane. Może się różnić tegorocznymi  nowymi opakowaniami. Polecam 5/5

Ok.30zł/200ml, nawet wydajne

A jutro o mineralnej emulsji spf20

Komentarze

  1. fajnie że filtr się sprawdził. :) ja przed momentem wygrałam u Kingi filtr Lirene też 30, więc lada dzień też będę smarowała więcej aniżeli samą twarz (do twarzy mam sorayę 30) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. filtry przy takim słońcu są niezbędne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam takiego, myślę, że kiedyś zakupię.;)
    Świetne porównanie do ruskiej baby. :P (tak w ogóle to prawidłowa nazwa: matrioszka)
    Też nie rozumiem takich "mamusiek", które swoje dzieci narażają na poparzenia itd. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. biedne dziecko, bo tak serio wyglądało:(

      Usuń
  4. sama wiem jak bardzo bolą poparzenia słoneczne - nigdy nie zapomnę... mojego wypadu na ryby (tak łowie!) był wiatr, za chmur wychodziło delikatne słoneczko nie pomyślałam żeby się posmarować bo przecież nawet słońca praktycznie nie było... wróciłam do domu popatrzyłam do lustra... i byłam cała czerwona.. po godzinie dostałam okropnych dreszczy... szpital, poparzenie 2 stopnia cała noc pod kroplówką antybiotyki przez dwa tygodnie!
    jak pomyślę o tym dziecku, aż serce boli... ból jest ogromny! może to wina mojej bardzo jasnej karnacji...no ale mimo to! dziecko tak narażać ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też sobie tego nie wyobrażam!oj biedna

      Usuń
  5. Kuzynka używa tego filtru dla swojego synka i bardzo go chwali, Kacper biega po działce i nie spalił się mimo słońca :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też używam kremy z filtrem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sorki, może ja się wymądrzam, ale z tego co pamiętam to faktor/filtr to bardzo nie stabilna substancja i bardzo szybko ulegają redukcji w kosmetykach po kontakcie z powietrzem. Dlatego powinno się co rok kupować świeże produkty przeciwsłoneczne (czyli nie otwierane w zeszłe wakacje) a zeszłoroczne można zużyć jako zwykły balsam. Przechodząc do meritum smarując dziecko i siebie zeszłorocznym filtrem to tak jakbyś je i siebie smarowała zwykłym balsamem. No ale może ja mam nieaktualne wiadomości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację, czytałam o tym, miałam nawet wspomnieć, że nie powinno się używać z tamtego roku, ale szkoda było mi wyrzucać prawie całego opakowania, a już nie mamy większej połowy, i naprawdę działa, jakby tak nie było syn byłby poparzony od słonka, a tak nie jest, widocznie kosmetyk nie jest taki stary:P

      Usuń
    2. Ja to przewrażliwiona jestem w tym temacie bo u mnie w rodzinie padamy na czerniaka jak muchy. Filtr 30 i 50 to już mój wakacyjny nawyk :)

      Usuń
  8. Musze powiedzieć mamie żeby kupiła mojej młodszej siostrze:))

    OdpowiedzUsuń
  9. to sporo masz tych filtrów. :P ja do marki iwostin nie jestem przekonana, chyba mi ich kosmetyki nie służą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakoś tak wyszło, jak nie miałam nic to nic, a jak jeden to i kolejny, nie znam marki Iwostin, nigdy nic nie miałam od nich, więc w końcu spróbuję chociaż krem:)

      Usuń
  10. a ja się nie filtruję na twarzy bo chcę się opalić :D ale na ciało muszę zakupić po ostatnich poparzeniach :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Filtr to podstawa! dobrze że chronisz syna od słońca ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. W te wakacje planuje zakup filtrów właśnie Lirene więc sama też będę testować :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wygląda ciekawie, ja dziecka nie mam, ale może kiedyś sobie kupię, bo lubię używać kosmetyków dla dzieci :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Brawo!! Swietnie podejscie dobrej matki!
    Ja nie rozumiem niektorych matek. Malutkie dzieci maja takie wrazliwe skorki- a tu niemowlak na sloncu. Ani parasolki, ani czapeczki. Nic!
    Wiadomo, dzieci nie przepadaja (wiekszosc) za smarowaniem sie, szczegolnie buzi- ale warto wyrobic ten nawyk (polecams sprawdzanie produktow na sobie- szczegolnie do twarzy, bo moze sie okazac, ze piecze, podraznia itp.)
    Filtr 30, a najlepiej 50 (zawsze taki uzywalam) gwarantuje ochrone maluszka przed sloncem.
    I o ile ja sama moge sie spalic, to o dziecko nalezy dbac i smarowac- uszka, nosem, karczek, i cala reszte.

    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój syn ma wpojone od maleńkości, że trzeba się kremować itd...filtry, czasem jak wychodzimy tylko koło domu to sam mi przypomina:"mamo a nie posmarowałaś mi..."

      Usuń
  15. Ciekawy ja poszukuję czegoś idealnego dla siebie ale tak, żeby się chronić i opalić jednocześnie bo w końcu po to jadę na wakacje :) Może znasz coś dobrego ?

    OdpowiedzUsuń
  16. 'MOja' Hanka ma problem z dotykiem, tzn. nie znosi dotyku kremow itp. bardzo wrazliwa jest i dlugo walczylam z kremem. ale czasem trzeba wytlumaczyc i przeforsowac, bo to dla dobra.

    OdpowiedzUsuń
  17. Właśnie takimi paznokciami drapanie, to czysta przyjemność:) Ja bez paznokci czuję się, jak bez palców :)

    Ale Ci zazdroszczę tej paczki od Lirene, teraz kiedy lato się zbliża, słoneczko, kremy będą bardzo przydatne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale to nie są kosmetyki z paczki od Lirene

      Usuń
    2. Wera, bez przesady, robię w nich wszystko :) To tylko kwestia przyzwyczajenia, bo od lat mam długie paznokcie i większe problemy ze zrobieniem czegokolwiek mam, nie mając długich paznokci:)

      A co do paczki, myślałam, że to ze współpracy bo te same kremy chyba dostałyście:)

      Usuń
    3. ja przy takich nic nie mogę zrobić
      ja dostałam inne kosmetyki, zresztą pokazywałam :P
      a po drugie przecież tak szybko nie dałabym rady przetestować:)

      Usuń
  18. Lirene mam chyba wszystkie świetne i godne polecenia kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pamiętam jak moja koleżanka jednego roku poparzyła sobie nogi. Straszny widok.
    Dlatego tak ważne jest używanie filtrów :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Może mamusia chchciała by jej dziecko bylo tak 'stylowe' jak ona ...
    Od razu przypomina mi się moja przygoda z opalaniem nad morzem na ... balsam do ciała ahh cóż za glupota :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo ciekawy post:)
    pozdrawiam cieplutko i czekam na nowe:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny post bardzo mi sie podoba czas najwyższy kupić jakiś filtr:)

    OdpowiedzUsuń
  23. W zeszłym roku kupiłam mleczko ze zbyt niskim filtrem i skończyło się to bardzo nieciekawie, teraz na pewno się zaopatrzę w coś odpowiedniego.

    OdpowiedzUsuń
  24. no właśnie też się zastanawiałam czy to od tego bo lekko mnie pobolewają ale leciutko ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. uwielbiam te produkty z Lirene :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja mam Ziaję SPF20 i muszę ją zużyć :)

    OdpowiedzUsuń
  27. używałam tego mleczka podczas pobytu we Włoszech i byłam bardzo bardzo zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zostaw ślad po sobie. Dziękuję za komentarz.
Miło, że mnie odwiedziłaś(eś). Zapraszam ponownie.

Popularne posty